W kinie: Cosmopolis (Cannes)

 

COSMOPOLIS
Festival de Cannes 2012
reż. David Cronenberg

moja ocena: 5.5/10

 

„Cosmopolis” ukazuje na pewno niemałe, interpretacyjne możliwości napisanej prawie 10 lat temu powieści Dona deLillo, którą Cronenberg luźno przeniósł na ekran jako swoisty komentarz na temat współczesnego, postkryzysowego świata i natury kapitalizmu. Jest to raczej refleksja filozoficzna niż rzeczowa publicystyka. Młody miliarder Eric Packer obserwuje rzeczywistość zza okna swojej wypasionej, białej limuzyny, poszukując salonu fryzjerskiego w Nowym Jorku. Sytuacje, wydarzenia, ludzie – wszystko (łącznie z życiem samego Packera) wygląda z perspektywy Cronenberga i jego bohatera jak nieokiełznane źródła porażek, niepokojów, agresji, nieporozumień, które geniusz biznesu stara się ogarnąć swoim analitycznym umysłem, snując refleksje o możliwościach kapitalizmu i nie zważając na postępujący chaos wokół niego. O ile jednak przekaz filmu wydaje się być całkiem imponujący, błyskotliwy i sugestywny, o tyle sposób jego prezentacji w „Cosmopolis” okazuje się dużą pomyłką. Cronenberg w nieprzyzwoicie wręcz zdyscyplinowany, okropnie sztuczny sposób postanowił trzymać się klarownej, uporządkowanej formy filmu (przemieszczanie się z punktu A do B, „odhaczanie” kolejnych epizodów z eskapady Packera), jakby nie zauważał, że przez to ulatuje jego tempo, a film zamiast intrygować finezyjnie nuży i niecierpliwi. Pomyłką było też obsadzenie w roli zblazowanego miliardera bożyszcze nastolatek, Roberta Pattisona. Aktor wypada nieźle, gdy przychodzi mu odegrać rolę sfrustrowanego męczennika własnego statusu społecznego na tle rozprzestrzeniającego się w mieście wirusa anarchii, ale ponosi totalną porażkę, gdy postawę jego bohatera zestawia się z innymi, żywymi postaciami w filmie. Finałowa konfrontacja Pattisona z ofiarą kapitalizmu graną przez Paula Giamattiego zakrawa na jakiś nieśmieszny żart, który Cronenbergowi po prostu nie przystoi.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=dS9jc3BnLRc]

 

***
Kasia w Cannes powered by: