W kinie: Halley (NH)

halley

 

HALLEY
polska premiera: lipiec 2012 (Nowe Horyzonty)
reż. Sebastián Hofmann

moja ocena: 6.5/10

 

Świetny pomysł i niezłe, frapujące wykonanie opowieści o tym, jak człowiek może być niewolnikiem własnej, prawie zawsze subiektywnie niedoskonałej cielesności. Beto jest ochoniarzem na siłowni, codziennie obserwuje rytuały, jakie na swoim ciele wykonują klienci tego przybytku. Sam mężczyzna ma zupełnie inny problem niż fałdki na brzuchu – jest martwy, a jego ciało coraz mocniej się rozkłada. Beto każdego dnia wykonuje drobiazgowe czynności na własnej skórze, by nadać jej jak najbardziej witalny wygląd, ukrywając fakt gnicia przed światem. Meksykański reżyser mimo wątpliwej urody scen higieny głównego bohatera, świetne zarysowuje paralelę między sytuacją Beto a ludźmi wokół niego, którzy również z często nadmiernym pietyzmem dbają o własne ciało, stając się niejako niewolnikami powierzchowności i pozoru. „Halley” to też ładny film o samotności, która z taką samą intensywnością doskwiera nieżywemu, rozkładającemu się mężczyźnie, jak i tym pięknym, dbającym o urodę jednostkom.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=F8ta97g6Szk]

 

***
Kasia na Nowych Horyzontach powered by: