W kinie: Idol (WFF)

idol

 

IDOL
31. Warszawski Festiwal Filmowy
reż. Hany Abu-Assad

moja ocena: 6/10

 

Telewizyjna seria “Idol” to format, który na przestrzeni całego swojego istnienia (od 2001 roku) wyłonił łączenie w blisko 50 krajach na całym świecie kilkuset laureatów. Wokalistów-amatorów, przed którymi otworzył bramy do wielkiej kariery. Co ciekawe, ledwie promil z tych zwycięzców swój triumf z telewizyjnego programu potrafił przełożyć na długofalowy sukces w branży muzycznej. Najbardziej spektakularna okazała się kariera Carrie Underwood, która z nieśmiałej dziewczynki z małej mieściny w stanie Oklahoma stała się jedną z ikon muzyki country za Oceanem. Na pewno wielu z bohaterów serii “Idol” dostarczyłoby chwytającego za serce materiału do filmowego scenariusza, jednak nagrodę za ten zdecydowanie najbardziej wzruszający chyba otrzymałby Mohammad Assaf. Zaskakujące, że akurat widowiskową historię chłopaka z Palestyny, którego głos poruszył niegdyś cały arabski świat, wziął na swoje barki akurat Hany Abu-Assad. Reżyser kojarzony jest bowiem raczej z ambitnym kinem, a niekoniecznie ze wzruszającymi biophicami z niemałym budżetem. Abu-Assad okazał się jednak właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Bo zrobił atrakcyjny, solidny film ku pokrzepieniu serc, który całkiem przyjemnie się ogląda.

 

***

Kasia na WFF powered by: