W kinie: Suburbicon

suburb

 

SUBURBICON
polska premiera: 10.11.2017
reż. George Clooney

moja ocena: 5.5/10

 

George Clooney w “Suburbicon” realizuje stary scenariusz braci Coen, jednak zamiast rozwijać i unowocześniać ich dawną koncepcję (oraz znany pomysł na kino), wchodzi tylko w ich buty. A te nie tylko nie bardzo mu pasują, ale też są już mocno schodzone. Sielankowe miasteczko Suburbicon i elegancka Ameryka lat 50. Niby wszyscy żyją tu wygodnie i spokojnie, uśmiechają się szeroko i są przyjaźnie nastawieni do siebie nawzajem. Niewiele jednak trzeba, by ukazać, jak w tym przypadku pozory mogą mylić. Z jednej strony strony do tej szczęśliwej okolicy wprowadza zwyczajna, lecz czarnoskóra rodzina, co budzi niezadowolenie mieszkańców Suburbicon. Inspirowana najbardziej prymitywnymi instynktami społeczność coraz bardziej agresywnie będzie dawała nowym przybyszom do zrozumienia, jak niemile są tu widziani. Obok Myersów mieszka rodzina Lodge’ów – Gardner i jego niepełnosprawna żona Nancy wraz z synem, których często odwiedza siostra Nancy, Margaret. Pewnego wieczora zostają oni brutalnie napadnięci, zaś w wyniku najścia ginie żona Gardnera. Rodzinna tragedia szybko okazuje się jednak iluzją, obnażającą frustrację i mordercze zapędy “porządnej”, amerykańskiej rodziny. Podszyta smoliście czarnym humorem i krwawą groteską historia w “Suburbicon” przypomina masę Coenowskich opowieści i nic nowego do nich nie wnosi. To typ przewrotności, który doskonale znamy. Okrutny komizm, do którego przez lata widzowie się przyzwyczaili. Część o Lodge’ach z nieco zaskakującą (bo odmienną od tradycyjnego emploi) kreacją Matta Damona i jak zawsze wyborną Julianne Moore, wcielającą się równocześnie w role obu sióstr jest całkiem wciągająca. Ponadto wiemy, że na nikim tak dobrze, jak na rudowłosej aktorce, nie leżą kostiumy z lat 50. Niestety bardzo mało łączy ją – poza dosłownym sąsiedztwem – z częścią Myersów. To opowieść bardziej w stylu Clooney’a-reżysera, bo mocno rozpolitykowana, nieco poważniejsza w tonie, całkiem aktualna w wymowie. Clooney żadnej z tych części nie opowiada jednak własnym głosem, a jak wiadomo Coenów najlepiej kopiują sami Coenowie i naprawdę nikt więcej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *