W kinie: Jeszcze nie koniec

jeszczeniek

 

JESZCZE NIE KONIEC
polska premiera: 16.02.2018
reż. Xavier Legrand

moja ocena: 7/10

 

Debiut Xaviera Legranda to jedno z największych, pozytywnych zaskoczeń ostatnich tygodni. Produkcja, która zapowiadała się na dość zwyczajny dramat traktujący o przemocy domowej, okazała się ostatecznie filmem błyskotliwym i przewrotnym w formie, podchodzącym do ciężkiego, społecznego tematu z dużą pomysłowością. “Jeszcze nie koniec” zaczyna się jak surowy dramat sądowy, następnie przechodzi od naturalistycznego kina społecznego jak u braci Dardenne do mrożącego krew w żyłach thrillera. To przechodzenie między filmowymi estetykami odbywa się u Legranda w zaskakująco dojrzały, płynny sposób i może przypominać konstrukcję intrygującego “Eastern Boys”, który rozgłos przyniósł Robinowi Campillo parę lat temu. Siła “Jeszcze nie koniec” tkwi przede wszystkim w mądrym i pieczołowitym traktowaniu filmowego rzemiosła. Od konsekwencji w egzekwowaniu scenariusza, gdzie nie ma miejsca na populistyczne wybuchy i tanią sensację (podobna wstrzemięźliwość dodawała wartości “Miarze Człowieka” Stéphane’a Brizé), po starannie prowadzoną grę aktorską, dzięki której racje każdej ze stron wydają się w miarę równoważne, każdy z bohaterów ma swoje argumenty i problemy, wybrzmiewające z równą doniosłością. Delikatna Léa Drucker buduje skomplikowaną postać, co do której można mieć wątpliwości, czy jej strach i nadwrażliwość nie prowadzą jej przez przypadek na granicę paranoi. Z drugiej strony silny Denis Ménochet przekonująco tworzy portret mężczyzny w kryzysie, któremu w zmaganiu się z własnymi demonami niespecjalnie pomaga otoczenie, a z początku wydaje się, że mógłby on – przy odrobinie dobrej woli – wykorzystać jakąś drugą szansę. Tym bardziej wstrząsający okazuje się finał batalii ex małżonków Antoine’a i Miriam, rozgrywający w ciasnych, ciemnych pomieszczeniach mieszkania kobiety, dramatyczny i nieprawdopodobnie burzący kruchą, acz jakoś tam instytucjonalnie przecież kontrolowaną stabilność relacji w obrębie tej rodziny. Francuskie kino w ostatnich latach wykazuje się zdecydowanie największą kreatywnością, jeśli chodzi o kino społeczne, pokazując, że nawet do tego niełatwego gatunku można podejść nieszablonowo i ze świeżym spojrzeniem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.