W kinie: Capharnaüm (Cannes)

capharnaum

 

CAPHARNAÜM
Festival de Cannes 2018
reż. Nadine Labaki

moja ocena: 7/10

 

Widziany z lotu ptaka Bejrut przytłacza gęstością ulic i zabudowań. Z bliższej perspektywy – komunikacyjnym chaosem i nieznośnym hałasem. Jednocześnie toczy się tu życie kulturalne, społeczne i polityczne Libanu. Ale nic z tego nie dociera na brudne obrzeża, w dzielnice biedoty, gdzie wraz z rodzicami i kilkorgiem rodzeństwa mieszka 12-letni Zain. Dla chłopca codzienność to praca fizyczna w sklepie mężczyzny, który planuje poślubić jego młodszą siostrę, odprowadzanie smutnym wzrokiem vana wiozącego jego rówieśników do szkoły oraz ciągłe kłótnie z dorosłymi. Te ostatnie w końcu znajdą finał na sądowej sali, gdzie trafił Zain po raz drugi. Za pierwszym razem został skazany za atak nożem, teraz z więzienia pozywa rodziców za to, że się urodził. Żyjący na społecznym marginesie dzieciak nie ma w sobie nic z ofiary. To zaradny, sprytny i świadomy świata chłopiec. Trochę buntownik, trochę wojownik. Ale też dziecko, które pozbawiono dzieciństwa, które za szybko doświadczyło okrucieństwa, znieczulicy i ludzkiej bezwzględności. Wykluczono go ze społeczeństwa już w momencie narodzin. Nadine Labaki w historię Zaina wplata nie tylko skargę na instytucjonalną indolencję, ale też poważną pretensję w stronę obojętnych czy też chciwych ludzi, którzy nie reagują na krzywdę tych najsłabszych, często czerpią z niej korzyści lub po prostu odwracają głowę. Przy takich filmach jak “Capharnaüm” łatwo uderzyć w populistyczne tony, ale Labaki udało się uniknąć ostentacyjnej pretensjonalności i pójścia najłatwiejszą drogą, mimo że reżyseruje ten film przede wszystkim emocjami, a nie rozumem. Nie skupia się tylko na przesadzonej, realistycznej narracji, ale w jej ramach buduje też uniwersalną i wzruszającą opowieść o przyjaźni i solidarności. Człowieczeństwa, które potrafi przetrwać na przekór wszystkiemu. Świetnie wykorzystuje naturalną charyzmę i predyspozycje swojego młodego aktora. Tak po ludzku to też bardzo wzruszające kino, ale nie pocieszające. Zain być może był w stanie odmienić swój los, ale to jedna osoba, jeden dzieciak, a jest ich przecież dużo więcej.

 

***
Kasia w Cannes powered by:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *