Netflix: O chłopcu, który ujarzmił wiatr

boyhar

 

O CHŁOPCU, KTÓRY UJARZMIŁ WIATR
polska premiera: 1.03.2019
reż. Chiwetel Ejiofor

moja ocena: 5.5/10

 

Poczciwa, filmowa konfekcja. Prostolinijne kino niemalże familijne, na niedzielne popołudnie, ale z misją i oparte na faktach. Opowieść o wyjątkowo inteligentnym i zaradnym chłopcu-samouku, który w obliczu klęski głodu zagrażającej jego najbliższym postanawia oświecić mieszkańców wioski gdzieś w Malawi, pokazując im, że ujarzmiając naturę – a dokładniej tytułowy wiatr – można obronić się przed klęskami naturalnymi. W rozwiniętym świecie Zachodu energetyka wiatrowa to standard, ale w Afryce – ekskluzywna nowinka technologiczna, w którą nawet nie wszyscy wierzą. Historia Williama Kamkwamby jest piękna i inspirująca, acz jako filmowy scenariusz potraktowana schematycznie i banalnie. Takie “Kafarnaum” pokazało już, jak skutecznie szantażować widzów emocjonalnie, prowadząc przy tym całkiem atrakcyjną i całkowicie zaangażowaną w sprawę opowieść. Bo produkcja wyreżyserowana przez brytyjskiego aktora z nigeryjskimi korzeniami, Chiwetela Ejiofora, to też film z misją. Przypominający o Czarnej Afryce i jej problemach – watażkach rządzących państwami, którzy dbają przede wszystkim o własny interes (wojsko brutalnie rozprawia się z tymi, którzy krytykują władcę), biedzie i zacofaniu (w Malawi chałupniczo zbudowany wiatrak pomógł małej, wiejskiej społeczności przetrwać okres suszy), ograniczaniu dostępu do edukacji (bohater filmu nie może kontynuować nauki, bo rodzice zapłacili tylko część pieniędzy za szkołę). Mimo to ten film – dość naiwnie – pozostaje pochwałą ludzkiej, jednostkowej pomysłowości. Ma krzepić i dawać nadzieję zamiast odważnie nawoływać do poważniejszych zmian. Ostatecznie przecież o to chodzi w kinie zaangażowanym, czym Netflixowa produkcja w jakimś stopniu też jest.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *