Płyty 2019: 25-1

2019podspio252

 

25. Clairo: Immunity
[dziewczyński pop] [młoda muzyka]
Try: I Wouldn’t Ask You, Sinking

24. Sleater-Kinney: The Center Won’t Hold
[rock] [muzyka gitarowa]
Try: Can I Go On, The Future Is Here

23. The Regrettes: How Do You Love?
[pop/rock] [muzyka optymistyczna]
Try: Pumpkin, California Friends

22. Aldous Harding: Designer
[pop/rock] [muzyka dziwna]
Try: Fixture Picture, Zoo Eyes

21. (Sandy) Alex G: House of Sugar
[pop] [muzyka eklektyczna]
Try: Gretel, In My Arms

20. Weyes Blood: Titanic Rising
[baśniowy folk] [muzyka ilustracyjna]
Try: Andromeda, Everyday

19. Chromatics: Closer to Grey
[smutne disco] [muzyka elektroniczna]
Try: Light As A Feather, Through the Looking Glass

18. Avey Tare: Cows on Hourglass Pond
[elektronika] [eksperymentalne brzmienia]
Try: HORS_, Saturdays (Again)

17. Bat For Lashes: Lost Girls
[dream pop] [oniryczne brzmienia]
Try: The Hunger, Desert Man

16. Bayonne: Drastic Measures
[muzyka klubowa] [parkietowe brzmienia]
Try: Drastic Measures, I Know

15. Sui Zhen: Losing, Linda
[elektronika] [nowe brzmienia]
Try: Perfect Place, Another Life

14. Shura: Forevher
[electro pop] [muzyka taneczna]
Try: Religion (U Can Lay Your Hands on Me), Forever

13. Jessica Pratt: Quiet Signs
[folk] [muzyka kameralna]
Try: This Time Around, Aeroplane

12. Jamila Woods: LEGACY! LEGACY!
[r’n’b] [muzyka miejska]
Try: Giovanni, Eartha

11. The Black Keys: Let’s Rock
[indie rock] [muzyka gitarowa]
Try: Lo/Hi, Go

10. Angel Olsen: All Mirrors
[atmosferyczny pop] [muzyka kobieca]
Try: All Mirrors, Chance

9. Sequoyah Murray: Before You Begin
[neo soul] [nowe brzmienia]
Try: Blue Jays, Penalties Of Love

8. Billie Eilish: When We All Fall Asleep, Where Do We Go?
[muzyka klubowa] [parkietowe brzmienia]
Try: Xanny, Bury a Friend

7. KÁRYYN: The Quanta Series
[muzyka elektroniczna] [nowe brzmienia]
Try: Ever, Segment & The Line

6. Orville Peck: Pony
[alt country] [południowe brzmienia]
Try: Dead of Night, Hope To Die

5. Holly Herndon: Proto
[muzyka elektroniczna] [nowe brzmienia]
Try: Frontier, Birthing

4. The Japanese House: Good at Falling
[electro pop] [muzyka lekka]
Try: Something Has to Change, Lilo

3. Lizzo: Cuz I Love You
[pop] [radosne r’n’b]
Try: Good As Hell, Tempo

2. Sharon Van Etten: Remind Me Tomorrow
[indie pop] [kobiety z charakterem]
Try: Jupiter 4, Comeback Kid

1. FKA Twigs: Magdalene
[r’n’b] [nowe brzmienia]
Try: Sad Day, Home With You

Płyty 2019: 50-26

2019podspio50

 

50. Telefon Tel Aviv: Dreams Are Not Enough
[ambient] [IDM]
Try: a younger version of myself,, not seeing,

49. Ralph Kaminski: Młodość
[muzyka polska] [pop]
Try: Wszystkiego najlepszego, Lato bez Ciebie

48. Hania Rani: Esja
[muzyka nastojowa] [tylko pianino]
Try: Eden, Luki

47. Purple Pilgrims: Perfumed Earth
[dream pop] [muzyka baśniowa]
Try: Sensing Me, Love In Lunacy (Saturn Return)

46. Strand of Oaks: Eraserland
[folk] [muzyka gitarowa]
Try: Weird Ways, Keys

45. Nilüfer Yanya: Miss Universe
[pop] [muzyka kobieca]
Try: Baby Blu, Paradise

44. EABS: Slavic Spirits
[jazz] [muzyka polska]
Try: Przywitanie Słońca, Ślęża

43. Barrie: Happy to Be Here
[pop] [pogodne brzmienia]
Try: Geology, Darjeeling

42. Enchanted Hunters: Dwunasty Dom
[electro pop] [muzyka klawiszowa]
Try: Pretekst, Plan Działania

41. Katarína Máliková: Postalgia
[muzyka kameralna] [nowe brzmienia]
Try: De profundis, V dome

40. Caterina Barbieri: Ecstatic Computation
[muzyka elektroniczna] [trance]
Try: Fantas, Pinnacles of You

39. Brittany Howard: Jaime
[soul] [muzyka szlachetna]
Try: Stay High, Baby

38. Better Oblivion Community Center: Better Oblivion Community Center
[indie pop/rock] [brzmienie 90s]
Try: Dylan Thomas, Little Trouble

37. Foxes in Fiction: Trillium Killer
[dream pop] [lo-fi]
Try: Antibody, Rush to Spark

36. Babadag: Šulinys
[folk] [muzyka korzeni]
Try: Ej Toli Toli / So Far Away, Sycamore Tree

35. Marcos Valle: Sempre
[brazyliskie boogie] [muzyka taneczna]
Try: Alma, Olha Quem Tá Chegando

34. Two People: First Body
[dream pop] [muzyka elektroniczna]
Try: In The Garden, Phone Call

33. Lower Dens: The Competition
[pop] [muzyka elektroniczna]
Try: I Drive, Galapagos

32. Hatchie: Keepsake
[dziewczyński pop] [muzyka elektroniczna]
Try: Sure, Stay With Me

31. Erika de Casier: Essentials
[bedroom pop] [pościelowe r’n’b]
Try: Little Bit, Good Time

30. The Cinematic Orchestra: To Believe
[muzyka instrumentalna] [elektronika]
Try: A Caged Bird/Imitations of Life, To Believe

29. James Blake: Assume Form
[soul] [intymna elektronika]
Try: Can’t Believe The Way We Flow, Barefoot In The Park

28. Toro Y Moi: Outer Peace
[muzyka taneczna] [nowe brzmienia]
Try: Freelance, New House

27. Yeule – Serotonin II
[muzyka elektroniczna] [brzmienie marzycieli]
Try: Poison Arrow, Pretty Bones

26. Pure Bathing Culture: Night Pass
[electro pop] [retro brzmienia]
Try: Devotion, Ad Victoriam

Filmy 2019: 10-1

take-me-p

10. Ena Sendijarević: Take Me Somewhere Nice [Zobacz trailer]

Ten film ładnie komponuje się w znany koncept inicjacyjnego kina drogi, ale wychodzi ono poza proste klisze. Sendijarević imponuje niezwykłą dbałością o kolorystykę zamkniętych w proporcjach 4:3, kreskówkowych kadrach, które choć pozornie monotonne nigdy nie są statyczne i pozbawione życia. Perypetie młodej bohaterki mają słodko-gorzki posmak. Z jednej strony, nie obcy jest im podszyty groteską, sarkastyczny, ale lekki humor, z drugiej – przeszywająca melancholia zagubionej w Europie migrantki, szukającej swojego miejsca na ziemi.

 

farewell-p

9. Lulu Wang: The Farewell [Zobacz trailer]

Historia granej przez Awkwafinę Billi to przykład tej melancholijnej zadumy nad losem emigranta, któremu bardzo trudno zapuścić permanentne korzenie gdzieś indziej i na dobre rozstać się z miejscem, które się opuściło, gdy pamięć o nim, mimo że mglista i wyidealizowana, ciągle żyje we wnętrzu. Dlatego że to opowieść w jakimś stopniu autobiograficzna, bije w niej żywe serce, a bohaterowie pozostają widzowi nieobojętni. Ich perypetie bawią i wzruszają, a przy tym mądrze przekazują uniwersalne prawdy o ludziach i współczesnym świecie.

 

antlantiq-p

8. Mati Diop: Atlantique [Zobacz trailer]

Oniryczny debiut Diop to subtelna opowieść o inicjacji i emancypacji. Wyzwoleniu się spod ciężaru tradycji i społecznego obowiązku. Odnajdywaniu siebie. Trudach zostawiania przeszłości za sobą, by móc jasno spojrzeć w przyszłość. “Atlantique” wyrasta z dokumentalnej, krótkometrażowej formy, ale jest fikcyjną opowieścią w duchu realizmu magicznego. Wypełnioną ekspresjonistycznymi ujęciami oceanu i zamglonymi od piasku widokami miasta na senegalskim wybrzeżu, które mają w sobie coś baśniowo majestatycznego.

 

irishman-p

7. Martin Scorsese: Irlandczyk (The Irishman) [Zobacz trailer]

To najlepszy film Scorsese od czasów “Chłopców z ferajny”. Obecne są w nim wszystkie elementy znane z jego kina, na ekranie pojawiają się ci sami aktorzy, którzy towarzyszyli mu niemalże na każdym etapie kariery. Reżyser nie tworzy kolejnej, gangsterskiej baśni, nie mitologizuje poczynań swoich bohaterów, ani ich relacji. Opowiadana w wyjątkowo gorzkim tonie, intymna spowiedź Franka przygniata swoją melancholią, ale jej autor nie okazuje skruchy czy frasunku, nie żałuje za grzechy, nie rozlicza przeszłości. To obraz smutnego losu gangstera, który nie skończył z kulką w głowie i nie ma w tym nic wzniosłego czy cudownego.

 

hvitur-p

6. Hlynur Pálmason: Biały, Biały Dzień (Hvítur, Hvítur Dagur) [Zobacz trailer]

Pálmason cementuje swoją pozycję jednego z najciekawszych twórców na Starym Kontynencie mistrzowskim w swej precyzji studium żałoby, naznaczonej obłędem, tęsknotą, samotnością, nieokrzesaną fizyczną siłą i głęboko ukrytą wrażliwością głównego bohatera. Z równą maestrią Pálmason tworzy gęstą jak islandzka mgła atmosferę tajemnicy związanej z okolicznościami śmierci żony, jak i wprowadza do filmu rozluźniające nastrój niewymuszone elementy komediowe. Gdy bohater w końcu uroni łzę, pękają wszystkie inne serca.

 

schylek-p

5. László Nemes: Schyłek Dnia (Napszállta) [Zobacz trailer]

László Nemes jak Paweł Pawlikowski – dla efektownej inscenizacji powtarza to, co zagrało przy jego poprzedniej fabule. Wiesza kamerę na plecach swojej bohaterki i z premedytacją unika szerokich kadrów, tworząc świat klaustrofobicznie bliski i jej, i siedzącemu wygodnie w kinowym fotelu widzowi. Osiąga tym wszystkim zupełnie inny, acz równie zniewalający efekt jak w przejmującym “Synie Szawla”. Tworzy metafizyczną baśń, śniony na jawie koszmar z upadkiem europejskiego porządku w tle. Pot spływa po plecach.

 

faworyta-p

4. Yorgos Lanthimos: Faworyta (The Favourite) [Zobacz trailer]

Chodzi tu o coś więcej niż świadectwo fantastycznej, prawdziwie męskiej rywalizacji wielkich, kobiecych charakterów. Lanthimos zaproponował porywające studium postaci – staranne i skomplikowane. Dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Każda z trzech pań stanowi frapujące indywiduum sprzecznych emocji, ale mimo różnych doświadczeń i motywacji, czasem tragicznych rozdziałów w biografiach ciężko im kiedykolwiek współczuć, jeszcze ciężej polubić. Aktorski koncert wart w “Faworycie” jest długich owacji na stojąco.

 

fourteen-p

3. Dan Sallitt: Fourteen [Zobacz trailer]

Autentyczne i bezpretensjonalne studium przyjaźni. Epizodyczna, rozłożona na kilka lat struktura zbudowana ze skrawków życia bohaterek na różnych jego etapach ma w sobie coś cudownie urokliwego, zupełnie jak czarujące, skromne fabuły Honga Sang-soo, ale to te wszystkie super świadome i kapitalne inspiracje vintage kinem francuskim z lat 70. – Rohmerem, Doillonem, Akerman, Eustachem – czynią z “Fourteen” genialne w swej prostocie, ale wyrafinowane na poziomie detali kino o ładunku emocjonalnym najcięższego kalibru.

 

it-must-p

2. Elia Suleiman: It Must Be Heaven [Zobacz trailer]

Wracający po 10 latach uroczy komediant wyjeżdża z Palestyny, by szukać nowego domu. Przekonuje się jednak, że nie tylko gdziekolwiek nie pojedzie świat ze swoimi kontrolami, policyjną czujnością, wrogością wobec nieznajomych niczym nie różni się od wymęczonej wiecznym konfliktem jego cząstki Bliskiego Wschodu. Ale też że Palestyna pozostanie z nim na zawsze. Jako reżyser Suleiman ma to nieprawdopodobne wyczucie aranżacji kadru, które sprawia, że Chaplinowskie gagi wypełnione są zarówno kapitalnym dowcipem, jak i przenikliwą obserwacją z uniwersalnym, jasnym przesłaniem.

 

parasite-p1

1. Joon-ho Bong: Parasite (Gisaengchung) [Zobacz trailer]

“Parasite” ze swoją szkatułkową formą i błyskotliwie, w znakomitym tempie prowadzoną narracją działa świetnie na bardzo wielu poziomach – komediowym, polemicznym, krytycznym. Potrafi być jednocześnie dowcipny, ciepły i rozgniewany. Porusza też wiele nieprzyjemnych kwestii dotyczących tego, jak skonstruowany jest współczesny świat. Pozostawiając poważne wątpliwości, czy można go bezkolizyjnie w ogóle naprawić. Niech Wam nie umknie w ferworze zachwytu nad brawurowym konceptem filmu, że to kino, które stara się coś ważnego powiedzieć. Tylko znalazło na tę wypowiedź nowy, fantastyczny pomysł.

 

Filmy 2019: 20-11

tarantino-p

20. Quentin Tarantino: Once Upon A Time in Hollywood [Zobacz trailer]

Najbardziej nostalgiczny film w dorobku reżysera i – dosłownie – rozczulająca bajka ukryta za efektowną kotarą błyskotliwej i prowokacyjnej czarnej komedii oklejona jego znakami firmowymi. Kilka filmów w jednym. Próba oddania klimatu Hollywood i Los Angeles w naprawdę ostatnim momencie tzw. ich złotej ery. Quentin nie ma prawa dokładnie pamiętać 1969 roku, miał wtedy 6 lat, więc fantazjuje na ten temat. Udowadnia, że w kinie nawet tragiczne fakty rządzą się swoimi prawami i żyją nieco innym życiem. Na tym polega właśnie ta fetyszyzowana, cudowna magia kina.

 

bozecialo-p

19. Jan Komasa: Boże Ciało [Zobacz trailer]

Szlachetne w swej prostocie drążenie tajemnic wiary, zestawiające jej instytucjonalny i ludyczny wymiar, które zdają się nie mieć punktów stycznych, choć dotyczą przecież tego samego. W tym filmie ukryła się też humanistyczna opowieść o odkupieniu win i zadośćuczynieniu za grzechy. W obu przypadkach rzecznikiem najważniejszych tematów “Bożego Ciała” zostaje młody aktor Bartosz Bielenia – obdarzony charyzmatyczną fizjonomią i nieoszlifowanym talentem, kolejne odkrycie Komasy.

 

reygadas-p

18. Carlos Reygadas: Nasz Czas (Nuestro Tiempo) [Zobacz trailer]

Meksykański mistrz z niezwykłą dbałością o psychologiczną głębię małżeńskiego dramatu buduje intymne uniwersum rodzinne, które niemalże niezauważalnie, ale niebezpiecznie drży w posadach. Ten charakterystyczny dla Reygadasa neomodernistyczny realizm rozgrywany w sielskich okolicznościach skąpanej w delikatnym słońcu i porannej mgle meksykańskiej prerii nadaje historii epickich walorów, ale “Nasz Czas” pozostaje kameralnym kinem odważnych niuansów i sentymentalnych, autorskich detali.

 

bacurau-p

17. Kleber Mendonça Filho & Juliano Dornelles: Bacurau [Zobacz trailer]

Wybuchowa i dziwaczna mieszanka Peckinpahowskiego antywesternu, futurystycznej przypowieści społecznej i dusznego kampu ala Robert Rodriguez. Historia o sile małomiasteczkowej wspólnoty opowiadana w totalnie ekscentryczny sposób. Z narracją wybitnie dysharmonijną i mało skorelowaną, nawet kiczowatą. Filho i Dornelles robią to wszystko natomiast z taką śmiałością i świadomością niedoskonałości i kontrowersyjności filmowej materii, że szybko wciągają widza w tę opowieść

 

historiamal-p

16. Noah Baumbach: Historia Małżeńska (Marriage Story) [Zobacz trailer]

“Historia Małżeńska” jest mocno zakorzeniona w intymnym kinie wiwisekcyjnym (“Sceny z życia małżeńskiego” Bergmana), jak i rozdzierających dramatach o rozpadzie rodziny (“Sprawa Kramerów” Bentona). Noah Baumbach przybił temu filmowi jednak swój mocny, autorski stempel, czyniąc z niego precyzyjne, ale bardzo ludzkie studium erozji związku dwojga kochających się ludzi. Perfekcyjna świadomość delikatności i minimalizmu filmowej struktury tej opowieści sprawiają, że fabuła Baumbacha bardziej przemawia do serca niż rozumu widza, dlatego tak skutecznie chwyta za czułe struny.

 

babyteeth-p

15. Shannon Murphy: Babyteeth [Zobacz trailer]

Ten film emanuje narracyjnym ciepłem. Perfekcyjnie wyważono w nim komizm i dramatyzm, choć zupełnie niepotrzebnie zdecydowano się na tendencyjną, płaczliwą puentę w finale. Jak przystało na przyjemne, niezależne kino środka, film Murphy doskonale łączy inkluzyjną, lekko pluszową warstwę wizualną z orzeźwiającą ścieżką dźwiękową. Egzystencję bohaterki sprowadzono do poziomu ulotności i kruchości tego tytułowego mlecznego zęba, a mimo to wydała się ona całkiem pełna, delikatnie szalona, bogata, nawet jeśli za krótka.

 

souvenir-p

14. Joanna Hogg: The Souvenir [Zobacz trailer]

“The Souvenir” przybrało formę pastelowego, rozmytego pamiętnika, zbudowanego z jednostkowych epizodów, w którego centrum znalazła historia tragicznej miłości pomiędzy wychowaną w duchu rotariańskich wartości dziewczyną z klasy średniej oraz uzależnionego od heroiny i pieniędzy swojej partnerki, dekadenta i nihilisty. Film ogląda się jak album ze starymi, pożółkłymi zdjęciami, któremu towarzyszy wyidealizowana, melancholijna opowieść o tym, co się na nich znajduje.

 

monos-p

13. Alejandro Landes: Monos [Zobacz trailer]

Hipnotyczne kino przytłaczające swoim ponurym klimatem zatracenia i moralnej pustki, którego przerażającymi bohaterami zostały dorastające dzieciaki. Pozostawione same sobie, pod kuratelą uzbrojonych wyrzutków. W filmie Landesa odbijają się potworna symbolika “Władcy Much”, nastrój szaleństwa i człowieczego upadku z “Czasu Apokalipsy” oraz survivalowy naturalizm kina Brillante Mendozy. Wyłania się z niego przejmujący obraz straconej młodości, która nie zasłużyła na tę alienację i indoktrynację oraz której pewnie nie da się odzyskać.

 

uncutgems-p

12. Joshua Safdie, Benny Safdie: Uncut Gems [Zobacz trailer]

Adam Sandler jako roztrzęsione ucieleśnienie wielkomiejskiej niepewności i kapitalistycznych lęków. Karykaturalna wersja filmu o realizacji marzeń o lepszym życiu włożona – podobnie jak w “Good Times” – w schemat szalonej odysei po podejrzanych zaułkach miasta, zamieszkanych przez brzydkich ludzi prowadzących szemrane, bezduszne interesy. Narkotyczny klimat filmu i jego frenetyczny rytm narracji cementują braci Safdie jako parę najciekawszych aktualnie filmowców zza Oceanu.

 

portretkobiety-p

11. Céline Sciamma: Portret kobiety w ogniu (Portrait de la jeune fille en feu) [Zobacz trailer]

Ubierając historię o zakazanym uczuciu w XVIII-wieczny kostium, w szarej, ascetycznej scenografii, Sciamma nadaje jej rangę uniwersalnej przypowieści. Poświęca w niej dużo miejsca na refleksję o naturze miłości, która zwłaszcza gdy niespełniona potrafi na zawsze pozostać w duszy kochanków. Ale też upomina się o kobiety-artystki, których kreatywność bywała ograniczana absurdalnymi zasadami. To nie są niezwiązane ze sobą tematy, bo miłość i sztuka rządzą się podobnymi prawami i mają zbliżoną dynamikę. Bez względu na okoliczności mogą żyć wiecznie.

 

Filmy 2019: rekomendacje

Oficjalne, filmowe podsumowanie tradycyjnie rozpoczynam od dziesięciu rekomendacji – tytułów obecnych głównie w obiegu festiwalowym, wygrzebanych na pchlim targu światowego kina. Raptem jedna z tych pozycji doczekała się dystrybucji w naszym kraju. Z przyjemnością zawsze przypominam, że odkrywanie filmów reprezentujących mniej popularne kinematografie zawsze sprawia mi dużo radości i wolę na nie poświęcać czas niż np. na produkcje superbohaterskie. Za nami niezły rok w kinie (i na festiwalach). W tym roku w pełnym wymiarze uczestniczyłam w Berlinale, Cannes, Nowych Horyzontach, Warszawskim Festiwalu Filmowym i American Film Festival. Wpadłam na łódzką Cinergię, Pięć Smaków i Splat!FilmFest.

Ta aktywność sprawiła, że na ten moment – w kinie, na festiwalach filmowych, w domu – zaliczyłam 395 seansów. Parę dni 2019 roku jeszcze zostało, więc spokojnie przekroczę barierę 400 filmów w roku kalendarzowym. Mój roczny ranking stanowi wypadkową mojego gustu, ukierunkowanego w stronę szeroko pojętego art-house’u, który jest mi szczególnie bliski – każdego roku to podkreślam dla zaznaczenia, że przegląd kina bieżącego zarówno komercyjnego, jak i bardziej niszowego, mam po prostu ogarnięty bardzo dobrze. Filmy nowe, które oglądam, oceniam na bieżąco, sporą część z nich też krótko recenzuję na blogu, FB i Filmasterze. Tradycyjnie jestem szczególnie dumna, że większość moich filmów z zestawienia nie reprezentuje kinematografii anglojęzycznych – są one zdecydowaną mniejszością. Tyle tytułem statystycznego wstępu, podsumowanie filmowe 2019 czas zacząć!

 

borakim-p

Bora Kim: Beol-sae [Zobacz trailer]

W swoim niezwykłym debiucie Kim Bora zawstydza całe to ambitniejsze kino coming-of-age zza Oceanu, którym się ostatnio zachwycaliśmy. Dużo bliższa jest jej bowiem liryczna przenikliwość azjatyckich mistrzów pokroju Hou Hsiao Hsiena czy Edwarda Yanga. Ton narracji przez cały czas pozostaje szlachetnie wyciszony, zaś kameralna obserwacja życia nastolatki toczy się w zgodzie z zasadami filmowego realizmu. Nie bywa jednak brutalna, lecz raczej subtelna, mimo że najważniejsze wydarzenia z życia Eun-hee mają wyjątkowo dramatyczne oblicze.

 

blanco-p

Théo Court: Blanco en blanco [Zobacz trailer]

Zainspirowany przerażającą, sepiową fotografią z końca XIX w., na której przedstawiono europejskiego kolonizatora Juliusa Poppera w trakcie bestialskiego polowania na Indian z plemienia Selk’nam Théo Court puszcza wodze fantazji i opowiada historię autora tegoż zdjęcia. “Blanco en blanco” przeszywa poruszający chłód, zaś wymowę filmu praktycznie zamknięto w kluczowych dla niego scenach obrazu pracy fotografa, który metodycznie buduje scenerię i gorączkowo ustawia ludzi, by zbudować najciekawszy kadr i tym samym zrobić najlepsze zdjęcie. Ciche świadectwo niewyobrażalnego dramatu.

 

lillian-p

Andreas Horvath: Lillian [Zobacz trailer]

Sygnowana nazwiskiem Ulricha Seidla jako producenta “Lillian” to ekstremalne kino drogi z jedną bohaterką. Rosjanką z nieważną, amerykańską wizą, która rozczarowana Ameryką postanawia wrócić do domu. Precyzyjniej – przejść na nogach z Nowego Jorku do Rosji przez Cieśninę Beringa. W jej długiej, wycieńczającej wędrówce przebija się nie tylko nastrojowe, szlachetne slow cinema o tęsknocie za domem z nutą survivalu, ale też Wendersowa fascynacja Ameryką wielkich przestrzeni i małych ludzi egzystujących obok majestatycznie rozciągających się po horyzont pól, lasów, gór i rzek.

 

melancholijnadz-p

Susanne Heinrich: Melancholijna dziewczyna (Das melancholische Mädchen) [Zobacz trailer]

Film w formie groteskowego, różowego pamiętnika – ironicznych bazgrołów z życia dziewczyny w wielkim mieście. Albo precyzyjniej – kilkunastu kolorowych, luźnych epizodów. Tematyka współczesnych związków, feminizmu i konsumpcjonizmu przegląda się tu uroczo w postmodernistycznym zwierciadle. Zblazowana poza Marie Rathscheck tworzy rozkoszny obraz tytułowej melancholijnej dziewczyny, streszczającej i komentującej współczesne traktaty filozoficzne. Rewelacyjnie się z nią bawiłam.

 

thebeast-p

Clara van Gool: The Beast in the Jungle [Zobacz trailer]

Adaptacje klasycznych powieści bywają często nudną konfekcją, ale to zupełnie nie dotyczy tej pomysłowej interpretacji powieści Henry’ego Jamesa zmienionej na postmodernistyczny melodramat. By pokazać, jak uniwersalna historia ukrywa się w prozie z początku poprzedniego wieku, van Gool nie ogranicza się do jednej epoki, ale pozwala się spotykać (i mijać) bohaterom w różnych okolicznościach czasoprzestrzennych. To tyleż żałobna rapsodia nad utraconymi szansami, ile filozoficzna refleksja o ulotności czasu, pamięci, miłości.

 

lodge-p

Severin Fiala & Veronika Franz: The Lodge [Zobacz trailer]

Szanuję w “The Lodge” ciekawą żonglerkę gatunkowymi konwencjami, która jednakowoż nie ma aspiracji bycia jednocześnie nośnikiem jakichś uniwersalnych znaczeń, co we współczesnych, ambitniejszych horrorach stało się modnym trendem. Fiala i Franz dotykają intrygującego tematu. Interesuje ich zło, ale nie per se, lecz raczej jego percepcja. Pokazują, jak można go nie dostrzegać u tych, których kulturowo uznaje się za czystych i niewinnych (dzieci), choć to właśnie oni okazują się katalizatorem dla przyszłej tragedii. To horror zachowujący gatunkową powagę i jednocześnie zaskakująco odważny.

 

thenightingale-p

Jennifer Kent: The Nightingale [Zobacz trailer]

Kent po “Babadook” kontynuuje swoje reżyserskie podboje na polu kina gatunkowego. “The Nightingale” to kolejny horror w jej dorobku z kobiecą bohaterką w roli głównej, która musi walczyć z potworami. Zmieniła się scenografia na dziką Ziemię van Diemena pogrążoną w XIX-wiecznej szarzyźnie i ciemiężoną przez brytyjskiego kolonizatora. Także zło przybrało teraz postać człowieka z krwi i kości. Historyczny, brutalny realizm filmu – niczym u naszego Smarzowskiego – winien wskrzeszać pamięć o krwawej historii podbijanych przez białego człowieka ziem na Antypodach, których potęga wyrosła z przemocy, nietolerancji i barbarzyństwa oraz wywoływać potężne wyrzuty sumienia.

 

waves-p

Trey Edward Shults: Waves [Zobacz trailer]

Wypełniony przyjemnym światłem, otulającym ciepłem i kapitalną muzyką melancholijny hymn na cześć młodości – szalonej, nieprzewidywalnej, infantylnej, przeklętej, która zawsze mija za szybko. Przebojowy film w duchu serialowej “Euforii” – młodzieżowe kino, mówiące językiem tej grupy wiekowej, ale nie pomijające też tych, którzy ten okres w życiu mają za sobą. Będące blisko swoich bohaterów tak, że można poczuć ten wiatr we włosach podczas jazdy samochodem. Może bywa czasem zbyt telenowelowe, ale cóż – taki urok młodości.

 

dylda-p

Kantemir Balagov: Wysoka Dziewczyna (Dylda) [Zobacz trailer]

O bliznach tych widocznych, bo na ciele i tych ukrytych, które boleśnie wyryły się na psychice i duszy w swoim drugim filmie opowiada Kantemir Balagov. “Dylda” to daleka krewna naszej “Róży” – również portretująca mroczne, powojenne czasy. Reżyser nie oszczędza swoich bohaterek. Karze im dalej cierpieć, pokazując w ten sposób, że wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Ich rany potrafią być dużo bardziej bolesne niż te, które można odnieść na polu bitwy. Wiążą się bowiem z traumami, o których zawsze przypominać będą mrożące krew w żyłach ataki paniki oraz niezrealizowane marzenia o byciu żoną i matką.

 

farewellmyson-p

Xiaoshuai Wang: Żegnaj mój synu (Di jiu tian chang) [Zobacz trailer]

Za fasadą epickiego, rozciągniętego na blisko cztery dekady kina, sagi o dwóch rodzinach i ich przyjaciołach, których na zawsze połączyła straszliwa tragedia, doświadczony Xiaoshuai Wang zawarł wyjątkowo gorzki i jednoznaczny komentarz na temat chińskiej polityki jednego dziecka. Nie oszczędził też rewolucji przemysłowej i zmian gospodarczych, jakie zachodziły w Państwie Środka. Jak u Jia Zhangke powroty bohaterów po latach do miejsc ich młodości służą obserwacji postępujących w niebotycznym tempie przemian. Chwyta za serce.

 

5 najlepszych ról męskich 2019

 

5aktm19

5. Levan Gelbakhiani (And Then We Danced)

Swoją młodzieńczą, ekstatyczną energię gruziński film zawdzięcza całej młodej ekipie aktorskiej, której entuzjazm i radość z filmowego doświadczenia, jakie ich spotkało (nie chodzi tylko o to, co działo się na planie, ale też dużo później, w trakcie akcji promujących “And Then We Danced”), zaraża wszystkich, którzy ich oglądają. W tej radosnej ekipie najjaśniejszym światłem emanuje jednak Levan Gelbakhiani, którego warto wyróżniać już na początku jego aktorskiej drogi.

4aktm19

4. Willem Dafoe i Robert Pattinson (The Lighthouse)

Formalnie i aktorsko film Roberta Eggersa to najciekawsze dzieło sezonu. Ma też swoje wady, ale bynajmniej nie należą do nich role Willema Dafoe i Roberta Pattinsona. Siła “The Lighthouseę stanowi emanację ich fizycznych, intensywnych ról, które kierują ich aktorską manierę w stronę wycieńczającego i godnego podziwu ekspresjonizmu. Tworzą na ekranie ten rzadki rodzaj narkotycznej chemii, która w tak samo równym stopniu buduje klimat filmu jak te wszystkie wyrafinowane, stylistyczne zabiegi.

3aktm19

3. Antonio Banderas (Ból i Blask)

Hiszpan wcielił się w atrakcyjną rolę wielkiego reżysera cierpiącego fizyczne i emocjonalne katusze Salvadora Mallo – alter ego samego Almodovara. Aktor, który nie tylko wywodzi się z uniwersum filmowego reżysera, ale też w “Bólu i Brzasku” z gęstą czupryną na głowie i siwizną na brodzie bardzo przypomina tego, który stoi po drugiej stronie kamery. Potrafi być zmęczony, sentymentalny i… prawdziwy. O to przecież chodziło.

2aktm19

2. Christian Bale (Ford v Ferrari)

W tym filmie oglądamy dwóch aktorów, ale szczególnie Brytyjczyk zagrał w “Ford v Ferrari” jedną z najlepszych i najfajniejszych ról w swojej karierze. Taką, która skrada serca i sprawia, że siedząc na kinowym fotelu z autentyczną ekscytacją ściskamy mocno kciuki, by Milesowi udało się wszystko to, na co tak ciężko i zapalczywie pracuje.

1aktm19

1. Tom Mercier (Synonimy)

Tom Mercier to najważniejsze ogniwo prowokacyjnego filmu Nadava Lapida. Jego poświęcenie dla wymagającej roli, odwaga i chłopięca naiwność są po prostu niesamowite. Tym bardziej jest to imponujące, iż mówimy o gościu z dość skromnym dorobkiem w filmowej branży. Na Berlinale swoje uznanie dla początkującego aktora wygłaszali wszyscy, z Juliette Binoche na czele, która wówczas przewodniczyła gremium jurorskiego. “Synonimy” bywają nieznośne, ale Mercier zachwyca od początku do końca. To jego film, a nie Nadava Lapida i żaden Złoty Niedźwiedź tego nie zmieni.

5 najlepszych ról kobiecych 2019

 

5akt19

5. Ke-Xi Wu (Nina Wu)

Aktorka i scenarzystka z Tajwanu, która w zaskakującym, Lynchowskim thrillerze Midiego Z, wcieliła się w rolę dziewczyny marzącej o karierze w filmowym showbiznesie. Jej magnetyczna uroda i zagubiony wzrok wzbogaciły tę fabułę o dodatkową dawkę tajemniczości. Choć to nie pierwszy, gdy Ke-Xi Wu pojawia się na dużym ekranie, tym razem zagrała rolę z puli tych, w których trudno wyobrazić sobie kogoś innego.

4akt19

4. Jessie Buckley (Wild Rose)

Rudowłosa Irlandka to jedna z tych postaci, którą bardzo lubię i poczynania śledzę, a która bardzo mozolnie i (zbyt) powoli wspina się po drabinie do wielkiej kariery. A to szalenie zdolna bestia – w “Wild Rose” świetnie śpiewa, a gdyby musiała zatańczyć też by sobie bezbłędnie z takim zadaniem poradziła. W tym roku zaznaczyła nieźle swoją obecność, a może następny, gdy pojawi się w kolejnym sezonie “Fargo” i paru filmach, będzie dla niej w końcu naprawdę przełomowy?

3akt19

3. Noémie Merlant i Adèle Haenel (Portret kobiety w ogniu)

Nie chcę wyróżniać żadnej, wyróżniam zatem obie. Ten na wskroś kobiecy film, ale traktujący o bardzo uniwersalnych tematach, nie udałby się bez doskonałych kreacji aktorskich. I to takich będących jednocześnie subtelnymi i wyrazistymi, które w żadnym momencie nie mogą wygląda na nadmiernie dramatyczne i przeszarżowane. Merlant i Haenel dokładnie to zrobiły, a jeszcze jako ekranowa para wypadły bardzo fajnie.

2akt19

2. Trine Dyrholm (Królowa Kier)

Dunka to zdecydowanie najlepsza aktualnie aktorka z europejskim rodowodem. Świetna sprawdza się w każdym repertuarze, nie ma dla niej ról za trudnym czy zbyt wymagających. A ta w “Królowej Kier” taka była, bo to typowy dramat bez fajerwerków, skupiony na swoich postaciach, więc by historia wypadła wiarygodnie i przejmująco potrzebowała kogoś tak znakomitego jak Trine Dyrholm.

1akt19

1. Olivia Colman, Emma Stone, Rachel Weisz (Faworyta)

Nie było w mijającym roku filmu, poza dziełem Céline Sciammy, który tak mocno stawiałby w centrum kobiece postaci, definiujące modus operandi całej opowieści. Dodatkowo miał praktycznie trzy równorzędne bohaterki – jakże różne od siebie i pozwalające wcielającym się w nie aktorkom naprawdę się wykazać i wyróżnić na tle koleżanek. Trio z “Faworyty” dokładnie to robi, eksponując bezbłędnie swój warsztat. Choć to Olivia Colman ostatecznie otrzymała najważniejsze nagrody w sezonie, w tym Oscara, nie mogę odeprzeć wrażenie, nie ujmując czegokolwiek Brytyjce, że te wszystkie wyróżnienia to jednak były przyznane za wysiłek grupowy.

10 najlepszych produkcji telewizyjnych 2019

Seriale na dobre znikają z telewizji, ostatecznie przenosząc się do internetu. To już nie tylko Netflix, HBO i Amazon Prime, bo dwóm gigantom wyrosła niezła konkurencja. Jesienią wystartowały Apple TV+ i Disney+, kolejny rok własne produkcje, w tym seriale, tworzy YouTube. Zestawiając cokolwiek z platformy streamingowej z tym, co proponują tradycyjne telewizje (np. najgłośniejszy, polski serial jesieni “Żmijowisko” na C+), nie da się nie zauważyć, że przegrywają z internetową konkurencją właściwie na starcie. Nie tylko nie ten rozmach i budżety, ale też koncept, odwaga i podejście do serialowych schematów.

 

themornshow

10. The Morning Show (sezon 1)

Popkultura zderza się ze spuścizną #metoo, dla czego pretekstem stał się serial o kulisach tworzenia telewizji śniadaniowej w momencie, gdy jeden z prowadzących program i zarazem od lat jego największa gwiazda zostaje oskarżony o seksualne nadużycia w miejscu pracy. Nie ukrywam, że prezentacja konkretnych zjawisk w “The Morning Show” bywa dość ordynarna, ale historia opowiadana jest z dużym polotem i całkiem kompleksowo.

euforia

9. Euphoria (sezon 1)

Oczywiście jest absurdalny ten skrót narracyjny, który sprawia, że wszystkie możliwe patologie zdarzają się akurat w tej jednej niewielkiej społeczności, ale “Euphoria” – choć na wypasie i niemalże baśniowo zniekształcona – jest najbardziej współczesnym, poruszającym najbardziej aktualne problemy serialem o nastolatka (bo bym jednak przemyślała kwestię czy na pewno dla wszystkich nastolatków).

mindhunter2

8. Mindhunter (sezon 2)

Zwiększenie ilości podstawowych bohaterów i równoległe prowadzenie ich wątków przysłużyło się “Mindhunter”. Serial nic nie stracił ze swojej gęstości i niezwykłej atmosfery, w której ekscytacja nad naukowym aspektem raczkującej wtedy profesji grupy agentów FBI miesza się z niebywałym okrucieństwem napotykanych zbrodni i moralną ambiwalencją prowadzonych badań, co wpływa także na ich samych jako ludzi z krwi i kości.

yearsandyearstv

7. Years and Years

Brakowało produkcji takiej jak “Years and Years” w ofercie. Mierzącej się z niepokojącą tematyką posthumanizmu, epoki fake newsów i rosnącej fali populizmu. Viv Rook to bez wątpienia najlepszy czarny charakter, z jakim zetknęłam się w tym roku, bo – choć w nieco zbyt grubo ciosany sposób – uosabiający wszystko to, co w realnym świecie polityki okropne, bulwersujące i przerażające.

sukcesja12

6. Sukcesja (sezony 1-2)

Serialowe odkrycie roku, którym zachwycali się niemalże wszyscy, którzy po “Sukcesję” sięgnęli. Podchodziłam z dużą rezerwą, ale też odkryłam coś perwersyjnie przyjemnego w oglądaniu rodzinnego siedliska żmij obrzydliwie bogatych ludzi, których koronkowe intrygi sprawiają, że pomimo ogromnego majątku i jeszcze większych ambicji, tym pierwszym nie są w stanie spokojnie się cieszyć, zaś tych drugi bezproblemowo spełniać.

czernobyl

5. Czarnobyl

“Czarnobyl” wspaniale operuje obrazami, błyskotliwie korzysta z faktów, wirtuozersko gra na emocjach. To na pewno jedna z najlepszych produkcji poświęcona tej tragedii w historii kina/telewizji, ale też nie tak wybitna, jakby się mogło wydawać. Szerszy komentarz polityczno-społeczny wybrzmiewa donioślej tylko czasami, a losy poszczególnych bohaterów czynią z nich raczej nosicieli konkretnych postaw i zachowań, aniżeli ludzi z krwi i kości. Przemawia jednak do masowej wyobraźni i celnie punktuje wszystko to, co w przypadku tragedii w Czarnobylu warto i trzeba podkreślać.

killingeve2

4. Killing Eve (sezon 2)

Obsesyjna fascynacja policjantki młodą morderczynią w swojej drugiej odsłonie stała się bardziej absurdalną komedią niż feministyczną odpowiedzią na “Ściganego”. Z drugiej strony, patrząc na to, że za scenariusz do “Killing Eve” odpowiada m.in. Phoebe Waller-Bridge, można zrozumieć, skąd wziął się tam ten osobliwy humor. Wciąż ten serial to w pierwszej kolejności znakomita konfrontacja aktorska Sandry Oh i Jodie Comer, bez których ta produkcja nie miałaby najmniejszego sensu.

fleabag2

3. Fleabag (sezon 2)

Uwielbiam ten bezpretensjonalny, sarkastyczny humor Phoebe Waller-Bridge w jej najbardziej autorskiej produkcji, uśmiech wykrzywiany goryczą. Nieznośna lekkość bytu singielki w wielkim mieście i jednocześnie nogi uginające się pod ciężarem fatalistycznych w swych skutkach życiowych wyborów głównej bohaterki. Drugi sezon “Fleabag” trwa zaledwie trzy godziny, co pozwala dość bezproblemowo cieszyć się nim na nowo.

the oa

2. The OA (część 2)

“The OA” ma swoje wady, ale to i tak jedna z najbardziej nowatorskich, odważnych, redefiniujących gatunek (a nawet konwencję serialowej narracji) produkcji w historii serialowego formatu – nie boję się tego zestawienia – od czasów “Twin Peaks”. Brit Marling i Zal Batmanglij porwali się na wielki koncept, kwestionujący rzeczywistość, naginający czasoprzestrzeń w zupełnie inny sposób niż robiły to “Incepcja” czy “Interstellar”. Przy “The OA” te filmy wyglądają w ogóle jak niewinne igraszki i dlatego zapewne “The OA” pozostanie dziełem wiecznie niedocenionym. Zostawia za dużo pytań, bywa zbyt zagadkowy i niejasny, nie ma klarownie prowadzonej akcji. Ale właśnie za to, ja ten serial uwielbiam.

thecrown3

1. The Crown (sezon 3)

Zdecydowanie najlepsza odsłona już kultowej serii Netflixa, której fenomen polega nie tylko na nim, że jej bohaterami są ciągle żyjące, prawdziwe postacie. “The Crown” udaje się rzecz niezwykła – łączenie faktografii z potężną refleksją o charakterze społecznym, psychologicznym, politycznym nad majestatyczną instytucją i tymi, którzy ją tworzą. “The Crown” daje wrażenie, iż daje możliwość bardzo intymnego, insiderskiego spojrzenia na decyzje ludzi, które do tej pory znaliśmy z zupełnie innej strony. I tak Elżbieta zostaje postacią wyjętą niemalże z antycznej tragedii, a dzisiaj znienawidzonemu przez opinię publiczną Karolowi zaczynamy autentycznie współczuć. Obejrzyjcie odcinek o dramacie w Aberfan, by zobaczyć, jak głębokie, poruszające i wyjątkowe spojrzenie proponuje “The Crown”, stając się zdecydowanie czymś więcej niż historią najbardziej znanej rodziny królewskiej na świecie.

W kinie: Dwóch Papieży

twopopes

 

DWÓCH PAPIEŻY
10. American Film Festival
reż. Fernando Meirelles

moja ocena: 6.5/10

 

Papież Benedykt XVI i jezuita z Buenos Aires Jorge Mario Bergoglio spotykają się w słonecznym Castel Gandolfo i rozmawiają. Ten pierwszy już wie, że zostanie pierwszą w historii głową Kościoła, która zrezygnuje ze swojej funkcji w trakcie pełnienia swojej posługi. Ten drugi czuje się zmęczony i chciałby przejść na emeryturę, nie zdając sobie sprawy z tego, iż jego postępowe poglądy sytuują go w gronie faworytów do objęcia tronu Piotrowego w Watykanie, gdyby nagle pojawił się wakat na tym stanowisku. Zmęczony, konserwatywny papież – poważny mędrzec pilnujący sztywnego, świątobliwego ceremoniału kontra uśmiechnięty arcybiskup będący blisko swoich wiernych, fanatyczny kibic piłki nożnej, który przyjeżdżając do Włoch jedyne, o czy marzy, to zjedzenie pizzy w najmniej eleganckiej knajpce w mieście. Wspaniały okazał się pomysł, by o ważkim, teologicznym sporze o kierunek, w którym powinien pójść współczesny Kościół (a – bądźmy szczerzy – nie jest to szczególnie atrakcyjny filmowo temat) opowiedzieć językiem lekkiej, rozkosznej komedii. Zwłaszcza że jej podstawą jest rozmowa dwójki starszych panów, ale ponieważ ten dialog jest niesamowicie żywy, zabawny, pełen błyskotliwych puent i ciętych ripost nie tylko pcha akcję do przodu, ale też nie pozwala widzowi nudzić się w jej trakcie, budując jednocześnie jego bliższą relację z bohaterami. A w takiej formule to nawet skostniały Benedykt wydaje się sympatycznym, miłym człowiekiem, bo dzisiejszy Papież Franciszek to w ogóle nie potrzebował takiej ocieplającej wizerunek kampanii. I akurat w jego przypadku Fernando Meirelles postanowił nieco przybrudzić ten idealny obraz skromnej, pogodnej głowy kościoła, przypominając przeszłość księdza Bergoglio, na której cieniem rzuca się domniemana współpraca jezuickiego duchownego z wojskową juntą w latach 70. To też najsłabsza część filmu – opowiedziany nudnym schematem w banalnych retrospekcjach biophic, który równie dobrze mógłby się nazywać “Jorge – człowiek, który został papieżem”. Wątek zupełnie niepotrzebny, kiedy totalnie zadziałała wcześniej zaproponowana konwersacyjna konwencja, której dodatkową atrakcją jest fantastyczny pojedynek wielkich, aktorskich osobowości – Anthony’ego Hopkinsa i Jonathana Pryce’a. To ich zasługa, że w pomnikowych postaciach dostrzegliśmy prawdziwych ludzi, zwykłych śmiertelników, a w kościele znaleźliśmy przestrzeń dla prowadzenia wcale nie nabożnej, sztywniackiej i nadętej dyskusji o chrześcijaństwie.

 

VOD: The Nightingale

thenightingalejk

 

THE NIGHTINGALE
VOD: 25.10.2019
reż. Jennifer Kent

moja ocena: 7/10

 

Jennifer Kent po “Babadook” kontynuuje swoje reżyserskie podboje na polu kina gatunkowego. “The Nightingale” to kolejny horror w jej dorobku z kobiecą bohaterką w roli głównej, która musi walczyć z potworami. Zmieniła się scenografia na dziką Ziemię van Diemena pogrążoną w XIX-wiecznej szarzyźnie i ciemiężoną przez brytyjskiego kolonizatora. Także zło przybrało zdecydowanie bardziej realistyczną postać człowieka z krwi i kości. Ofiarą bezwzględnego porucznika Hawkinsa (Sam Claflin) zostaje młodziutka Clare (Aisling Franciosi) – Irlandka o pięknym głosie zesłana na koniec świata za przewinienia zadane Brytyjskiemu Imperium. Pomimo wyjątkowo niesprzyjających okoliczności dziewczyna znalazła tu miłość i założyła rodzinę, wierząc, że uda się odkupić winy i wrócić na łono społeczeństwa, znosiła trudy życia i systemowe poniżenia. Aż do czasu, gdy ze wszystkiego, co miała i kochała okradła ją bestia w mundurze, krzywdząc ją także fizycznie. Kontrowersyjne sceny przemocy w filmie Kent są szalenie brutalne, ale nigdy eksploatacyjne i dosłowne. Okrucieństwo musiało tu wybrzmieć odpowiednio mocno, by uwiarygodniać przemianę delikatnej Clare w anioła krwawej zemsty, ale w żadnym momencie nie zostało ono wykorzystane dla samego efektu szoku. Zresztą tę część “The Nightingale” potraktować można jako ekspozycję dla głównego tematu filmu – opowieści o zemście podpartej poetyką antywesternu o feministycznym wydźwięku, ale też o milczącym przymierzu dwójki pariasów połączonych poczuciem krzywdy i rządzą wyrównania rachunków, pomiędzy który rodzi się przyjaźń na przekór wszystkiemu, co ich różni i definiuje. Można by uznać, że agresja Clare i Billy’ego (Baykali Ganambarr) wobec ich oprawców zrównuje ich z nimi, ale sprawność i wyrafinowanie reżyserskie Kent prowadzą do zupełnie innych konkluzji. Zemsta tej dwójki nie ma przecież kojących właściwości, nie przynosi bohaterom żadnego katharsis, nie pomaga zabliźniać ran. Dla tej drugiej strony stanowi przypomnienie o możliwej nieuchronności kary za potworne zbrodnie, których nie ścigało prawo, o rachunku za nadużycia i terror stosowany przez uprzywilejowanych, który może być wystawiony w najmniej spodziewanym momencie. U współczesnych historyczny, brutalny realizm “The Nightingale” – niczym u naszego Smarzowskiego – winien wskrzeszać pamięć o krwawej historii podbijanych przez białego człowieka ziem na Antypodach, których potęga wyrosła z przemocy, nietolerancji i barbarzyństwa oraz wywoływać potężne wyrzuty sumienia.