W kinie: The Limits Of Control

 

THE LIMITS OF CONTROL
polska premiera: 29.01.2010
reż. Jim Jarmusch

moja ocena: 6.5/10

 

Im szybciej w czasie seansu przyjmiemy do wiadomości, że w przypadku „The Limits Of Control” nie mamy do czynienia z linearną fabułą, że naciągany ciąg przyczynowo-skutkowy nie ma w nim większego seansu, tym lepiej. Wówczas z filmu (antyfilmu) Jarmuscha będziemy w stanie wynieść naprawdę wiele. Opierając się na motywach z własnego kina (od „Nieustających Wakacji” na „Ghost Dog” i „Kawie i papierosach” skończywszy), reżyser konstruuje kilka filozoficznych opowiastek o życiu, kinie, sztuce, kulturze. Spotkania głównego bohatera „The Limits Of Control” z ludźmi, którzy przybliżyć go mają do niesprecyzowanego celu tworzą, co prawda, złudzenie, iż oto oglądamy tajemnicze, pozbawione logiki kino – thriller w stylu Davida Lyncha, ale nic takiego nie ma tu miejsca. W najnowszym filmie Jarmuscha otrzymujemy wspaniałą możliwość zetknięcia się z ledwie naszkicowaną, jakby trochę prywatną filozofią życiową reżysera, w której relewantne, istotnie miejsce, z wiadomych względów, zajmuje kino. Dlatego też „The Limits Of Control” jest raczej propozycją dla prawdziwych fanów Jima Jarmuscha, bowiem wszyscy inni, niespecjalnie wtajemniczeni, raczej na pewno na tym filmie się wynudzą niemiłosiernie.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=YJQ5bLmYGm0]