Czasem czytam: Dzidzia (2010)


DZIDZIA
Sylwia Chutnik
Świat Książki, 2010

moja ocena: 6.5/10

 

Po znakomitym „Kieszonkowym Atlasie Kobiet” Sylwia Chutnik powróciła z nową książką i znów zajmuje się trudnymi relacjami kobiet z polską historią współczesną. Pod koniec wojny jedna z mieszkanek położonej nieopodal stolicy wsi wydaje Niemcom dwie Polki, które skazane zostają w ten sposób na śmierć. Wiele lat po tym zdarzeniu haniebny czyn doczeka się „sprawiedliwej” zemsty – wnuczka denuncjatorki urodzi upośledzone i niepełnosprawne dziecko. Poprzez chorobę córki jej matka ciągłym sponiewieraniem i wyśmiewaniem będzie cierpieć za czyny swojej rodzicielki z czasów wojny. Chutnik w „Dzidzi” w sugestywny, a momentami w porażający wręcz sposób pastwi się nad polskimi przywarami i ułomnościami, narodową głupotą i prowincjonalnością, fałszem i amoralnością ludzkich zachowań. W swojej pierwszej książce autorka jednak okazała się, głównie przez pryzmat formy, nie treści, ciekawszą pisarką. „Dzidzia” językiem zbliża się do stylu Doroty Masłowskiej, zaś sama opowieść przywodzi na myśl „Między nami dobrze jest”. Mimo tych drobnych, acz istotnych zastrzeżeń Sylwia Chutnik i tak pozostaje jedną z najbardziej fascynujących literackich osobowości we współczesnej, młodej prozie polskiej.