W kinie: Wszystko będzie dobrze (WFF)

 

WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE
polska premiera: Warszawski Festiwal Filmowy (październik 2010)
reż. Christoffer Boe

moja ocena: 5/10

 

Najnowszy film reżysera jednej z najpiękniejszych, acz nieoczywistej i postmodernistycznej w formie historii o miłości – „Rekonstrukcji”. Życie w stresie spowodowane terminem oddania ciągle nieskończonego scenariusza i oczekiwaniem na adopcję dziecka prowadzi do dziwnego wypadku: twórca filmowy potrąca na pustej drodze tajemniczego mężczyznę. Przyznaje się do winy, ale ciało znika, zaś feralny kierowca wchodzi w posiadanie szokujących zdjęć, na których duńscy żołnierze znęcają się nad wojennymi jeńcami. I właśnie miotanie się mężczyzny, co zrobić z przerażającym znaleziskiem, a potem walka o ich publikację za wszelką cenę są kanwą dziwacznego thrillera Christoffera Boe. Najciekawsze w filmie jest wrażenie, że de facto nie oglądamy kryminalnej, mrocznej zagadki, ale wizualizację scenariusza filmowego, nad którym pracuje autor. Jednakże drugie dno „Wszystko będzie dobrze”, jest trochę mizerne, a sam thriller sztampowy. Nic ciekawszego niż dziwaczny nie można o tym filmie powiedzieć.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=TgZjaxB97M4]