W kinie: Boxhagener Platz (WFF)

 

BOXHAGENER PLATZ
polska premiera: Warszawski Festiwal Filmowy (październik 2010)
reż. Matti Geschonneck

moja ocena: 6.5/10

 

W duchu „Goodbye, Lenin”, z wdziękiem i ciepłym humorem o komunistycznej rzeczywistości wschodnich Niemiec. Kalejdoskop kolorowych postaci (jurna babcia, jej przyszły mąż – idealistyczny komunista, ojciec – prosty, acz zbyt nadgorliwy i nie do końca rozumiejący system policjant, zagubiona w życiu matka i ich syn, dojrzewający w nieciekawych czasach rewolty roku ’68 na Zachodzie i krwawo tłumionej Praskiej Wiosny) w zmaganiach z codziennością NRD w spokojnej części Berlina. Choć nie tak do końca spokojnej, bo tajemnicze morderstwo właściciela sklepu rybnego zrodzi sporo zamieszania w egzystencji mieszkańców tytułowego Boxhagener Platz. Generalnie widać, że reżyser Matti Geschonneck jest sprawnym twórcą filmów telewizyjnych, bo i najnowsza jego fabuła mieści się w ramach lekkiego, prostolinijnego, popołudniowego kina, choć nie unikającego też trudnych tematów (potraktowanych jednak dość sztampowo i przewidywalnie). Niemniej „Boxhagener Platz” ogląda się z zaskakującą wręcz przyjemnością.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=OfoHcpgCJMs]