W kinie: Zwyczajna Historia

 

ZWYCZAJNA HISTORIA
polska premiera: ENH (lipiec 2010)
reż. Anocha Suwichakornpong

moja ocena: 5.5/10

 

Grand Prix tegorocznego festiwalu Era Nowe Horyzonty przypadło filmowi z Tajlandii, którego fabułę można streścić w dość prosty sposób. Niepełnosprawny chłopak nawiązuje nić porozumienia z nowym opiekunem, co na pozór trochę zdradza kulisy genezy jego stanu oraz pomaga mu odrodzić się na nowo. Historia sama w sobie jest pokazana w typowym, prostym, realistycznym, kameralnym stylu, charakterystycznym dla azjatyckiego kina, natomiast gdzieś pomiędzy tym, co oczywiste i klarowne, reżyserka „Zwyczajnej Historii” postanowiła posłużyć się mniej jasnymi symbolami, w efekcie bombardując widza ogromną ilością wszelakich, nie do końca zrozumiałych metafor, otwierając ekstremalnie szerokie pole do interpretacji filmu. Po pierwsze, zbyt szerokie. Po drugie, jednak strasznie chaotyczny jest ten symbolizm. Po trzecie, „Zwyczajna Historia” jest zwyczajnie odrobinę nudnawa.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=1_oAJPfoBfo]