W kinie: Sen o Afryce

 

SEN O AFRYCE
polska premiera: 12.08.2011
reż. Ulrich Köhler

moja ocena: 6/10

 

Afryka zmitologizowana przez światową literaturę piękną i kino vs. Czarny Ląd bez dodatkowych upiększeń – niemalże taki, jaki jest w rzeczywistości. Dwie wizje egzotycznej dla Europejczyka krainy konfrontuje w „Śnie o Afryce ” Ulrich Köhler (nagrodzony na MFF w Berlinie), pokazując niszczycielską siłę idealizacji lądu z jednej strony fascynującego dla przybysza z zewnątrz, z drugiej – totalnie innego, na swój sposób niebezpiecznego czy wrogiego (spuścizna poi latach ekspansywnej kolonizacji białych), zawsze obcego. Nie jest to bynajmniej film o Afryce czy też jej fragmencie oraz jej problemach, ale rzecz o tym, jak ludzie Zachodu nie rozumieją kontynentu, który przez lata wyzyskiwali, a teraz się nim zachłystują, zapominając o własnej tożsamości i bagażu kulturalno-społecznym, szukając na Czarnym Lądzie doznań, które jednak nigdy nie zniwelują ich obcości na tym terytorium. Szkoda, że Köhler nie rozwinął dostatecznie postaci Alexa Nzili – pracownika WHO z Francji o afrykańskich korzeniach, który jednak z krainą swoich przodków nie ma nic wspólnego, nie rozumiejąc jej jeszcze bardziej niż biały lekarz z Niemiec, który po kilku latach spędzonych w Kamerunie uznaje się niemalże za tutejszego autochtona. Morał z tej opowieści taki, iż Afryka zawsze pozostanie dla zachodniego człowieka wielkim wyrzutem sumienia.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=NTnI2hTbpIs]