W kinie: Martha Marcy May Marlene (WFF)

 

MARTHA MARCY MAY MARLENE
polska premiera: Warszawski Festiwal Filmowy (październik 2011)
reż. Sean Durkin

moja ocena: 7/10

 

Nagrodzony w Sundance obraz Seana Durkina od pierwszych do ostatnich minut stanowi przede wszystkim popis nieprzeciętnych umiejętności filmowców, którzy przy tym filmie pracowali. Ich wizja pokazania młodej dziewczyny, która uwolniła się od sekty, ale nie potrafi odnaleźć się w normalnym świecie, gdyż zbyt długo przebywała w społecznym odosobnieniu i poddawana była osobliwej socjalizacji, w sposób tak nieefektowny, skromny i zarazem tak przejmująco sugestywny, budzi mój ogromny podziw. Główna bohaterka szaleńczo i chaotycznie walczy z własną, kaleką psychiką i nową dla niej sytuacją, jaką jest powrót do kontaktów ze starszą siostrą. Nie ma jednak w jej działaniu ani krzty taniego, ekspresyjnego wariactwa – obsesja jest tłumiona przed bliskimi, strach przeżywany wewnętrznie, zagubienia nie niweluje pozorne poczucie bezpieczeństwa. Życie w sekcie w zestawieniu z pozornym spokojem wiejskiego domu siostry i jej męża w podświadomości dziewczyny niewiele się różni. U Durkina wszystkie te obrazy składają się na przejmującą egzemplifikację psychiki dziewczyny – wyniszczonej, zniekształconej, pokiereszowanej. Mocne, mądre kino.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=0_k3wCsOgqk]