W kinie: Tylko Tu (AFF)

 

TYLKO TU
polska premiera: American Film Festival (listopad 2011)
reż. Braden King

moja ocena: 5/10

 

Kartograf z San Francisco przyjeżdża na zakontraktowaną pracę do Armenii. Na miejscu spotyka atrakcyjną Ormiankę – fotografkę, która kiedyś wyjechała na Zachód, a teraz wraca w rodzinne strony, otrzymawszy artystyczny grant. Dziewczyna stanie się towarzyszką podróży Amerykanina. Razem będą przemierzać intrygujący, zacofany, ale sympatyczny kraj, który ona zna doskonale, ale aktualnie łączą ją z nim głównie odległe, zamazane wspomnienia. W tym osobliwym, rozlazłym portrecie dwójki samotników z wyboru, których połączy ulotny, tymczasowy romans (idealnie wpisujący się w ich podróżniczy tryb życia), najbardziej ujmująca jest Armenia – mało znane państwo z burzliwą historią, gdzie bezkresne, górzyste, zielone tereny zamieszkiwane są przez dość przyjaznych autochtonów, a życie toczy się wolno i całkiem znośnie. Widać, że reżyser z pasją i uczuciem podszedł do niecodziennej (także dla siebie) scenerii filmu i stworzył bodaj najlepszą w historii kina promocyjną wizytówkę tego kraju. O nic bardziej ambitnego w „Tylko Tu” się nie pokusił.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=QoiJtn2SKIs]

 

***
Kasia na AFF powered by: