W kinie: Sleeping Beauty

 

SLEEPING BEAUTY
francuska premiera: 16.11.2011
reż. Julia Leigh

moja ocena: 6.5/10

 

W spadku po „Piękności Dnia” Luisa Buñuela: zblazowana studentka (w tej roli zaskakująca Emily Browning – niedawna gwiazdka „Sucker Punch”) częściowo z powodów finansowych, a w jakiejś części też z chęci poszukiwania wrażeń i emocji podejmuje pracę ekskluzywnej prostytutki. Choć jej zajęcie ma akurat specyficzny charakter: klienci płacą za to, by obcować z ciałem uśpionej dziewczyny bez stosunku płciowego. Osobliwa, perwersyjna otoczka posłużyła Julii Leigh do stworzenia całkiem skomplikowanego portretu psychologicznego młodej dziewczyny, gdzie na pierwszym planie obnażane są jej zagubienie, emocjonalne pokiereszowanie, bolesna przeszłość, cierpienie spowodowane smutną rutyną i romantyczną pustką. Z czystko formalnego punktu widzenia „Sleeping Beauty” jest także interesującym dziełem – hybrydą dramatycznego ćwiczenia filmowego i vintage’owego kina erotycznego

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=l4Sjhqw4QAU]