W kinie: Northern Soul

no-soul

 

NORTHERN SOUL
OFF CAMERA 2015
reż. Elaine Constantine

moja ocena: 5.5/10

 

Ruch (subkultura?) Northern Soul narodził się w Anglii w lat 70. Było to stricte lokalne i raczej spontaniczne zjawisko, dlatego nawet dla tych bardziej dociekliwych szperaczy jawi się raczej w kategoriach interesującego obskuru. W pewnym momencie brytyjska młodzież, znudzona potańcówkami w rytm sztampowych i oficjalnych hitów z “Top Of The Pops”, tak jak bohaterowie filmu Elaine Constantine, odkryła amerykański soul. Przy tym bynajmniej nie była zainteresowana szlagierami ze stajni Motown lub innych topowych wytwórni, ale zdecydowanie bardziej niszowymi piosenkami i wykonawcami. Constantine znana jest z tego, że rozumie brytyjską popkulturę, w tym jej mniej rozpowszechnione odłamy. Nad Northern Soul pochyliła się już zresztą w teledysku Moloko. Jako ceniona fotografka, potrafiła w swój film włożyć wiele ładnych obrazów. Szczególnie te tętniące życiem, rozgorączkowane parkiety wyglądają tu imponująco. Sama historia natomiast to typowe klisze dla takiego coming-of-age, gdzie wejście w zupełnie nowy, nieznany świat oznacza swoisty koniec niewinność. Wygląda on niemalże tak samo jak w wielu tego typu filmach. Jedyną różnicą są te dziwaczne, ekstatyczne taneczne ruchy i kolorowa, energetyzująca muzyka.

 

[youtube=https://www.youtube.com/watch?v=3jJ2TVb8WSA]