W kinie: Dope (Cannes)

dope

 

DOPE
Directors’ Fortnight 2015
reż. Rick Famuyiwa

moja ocena: 6.5/10

 

Pełna niezaprzeczalnego uroku, narkotyzująca energią dawka niezależnego kina z Sundance’owym rodowodem. Nastoletnie kujony (geeks) z podejrzanych przedmieść Los Angeles, zakochane w hip hopowej kulturze z lat 90., ale i super obeznane ze zdobyczami nowoczesnych technologii, z których umiejętnie i często korzystają, zostają przypadkowo wmieszane w handel narkotykami. By nie zaprzepaścić szansy na wyrwanie się ze swojego przestępczego środowiska do prestiżowych college’ów, muszą jak najszybciej i niepostrzeżenie pozbyć się narkotykowego problemu. Gdzieś na drugim planie tego efektownego, zabawnego, młodzieżowego kina sensacyjno-społecznego, dostaje się wielu współczesnym wynalazkom i ich użytkownikom – od Bitcoinów po Amazon. Zresztą te wszystkie odniesienia do nowoczesnych technologii są siłą napędową humorystycznej warstwy filmu. Może „Dope” to nie liga „Whiplash”, ale zapewnia przynajmniej wyśmienitą rozrywkę.

 

***
Kasia w Cannes powered by: