W kinie: Mały Książę (Cannes)

maly ksiaze

 

MAŁY KSIĄŻĘ
Festival de Cannes 2015
reż. Mark Osborne

moja ocena: 6/10

 

Wbrew swojemu tytułowi film Marka Osborne’a nie stanowi ekranizacji kultowej książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego. „Małego Księcia” przybliża małej dziewczynce sąsiad – starszy, zdziwaczały pan, trzymający na podwórku stary wrak samolotu, którym kiedyś latał. Dziewczynka jest jedynaczką wychowywaną przez matkę, która chce z dziecka stworzyć przyszłą panią prezes i pod ten cel dokładnie układa jej życie. Znajduje się w nim miejsce przede wszystkim na książki i naukę. Postać Małego Księcia i opowieść starszego ekscentryka naturalnie fascynują dziecko trzymane pod kloszem. Produkcja Osborne’a to propozycja dla dzieci ze wszystkim tego konsekwencjami – naiwnie prostymi morałami, przekazami i emocjami. Najmłodsi widzowie nie docenią nawet tego, że w filmie wykorzystano w fajny sposób kilka rodzajów animacji. Znajduje się w filmie jednak kilka intrygujących fragmentów także dla dorosłych. Osiedla, na którym mieszkają bohaterowie wygląda jak żywcem wyjęte z jakiejś antyutopijnej satyry. Film stanowi też wyraźną pochwałę kreatywności i wolności myślenia jako najlepszych argumentów w walce ze standaryzacją i uniformizacją, którym ludzie poddawani są od najmłodszym lat. To też niepokojąca (jak na bajkę dla dzieci) krytyka korporacyjnej wizji świata i nad tym fragmentem „Małego Księcia” – zdecydowanie najbardziej mrocznym i ponurym – polecam szczególnie się pochylić.

 

***
Kasia w Cannes powered by: