Filmowe okno na świat S01E01

„Filmowe okno na świat” to cykl, w którym będę reprezentować warte uwagi dzieła reprezentujące zwykle mniej znane, czasem wręcz obskurne kinematografie ze świata. To będą zazwyczaj tytuły, których raczej nie obejrzycie na ekranach polskich kin. Jeśli już, to być może w festiwalowym obiegu. Te niszowe filmy wbrew pozorom czasem mają szansę na zaistnieje w szerszej świadomości. Dwa z poniższych tytułów zaskakująco znalazły się na tzw. Oscarowej shorliście*. Ostatecznie nominacji nie otrzymały, ale sam fakt, że wygryzły z tego zestawu takie dzieła jak „Zabójczyni” Hou Hsiao-Hsiena, „El Club” Pablo Larraina, „Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” Roya Anderssona czy „Aferim!” Radu Jude, sprawił, że mając okazję, przyjrzałam im się dokładniej. I tego nie żałuję.

 

viva15

 

VIVA
reż. Paddy Breathnach
Irlandia, Kuba
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6.5/10

 

Mój osobisty faworyt z tej trójki. Nie tylko dlatego ze względu na absolutne sprzeczności, jakie ta produkcja sobą reprezentuje. Otóż, to irlandzki kandydat do Oscara, którego akcja umiejscowiona została na Kubie. Siłą rzeczy językiem filmu jest hiszpański i nie ma w nim ani jednego akcentu kojarzącego się z Zieloną Wyspą. Głównym bohaterem „Vivy” jest wyobcowany młodzieniec, marzący o karierze w osobliwym nocnym klubie. Gwiazdami są w nim podstarzałe drag queen, śpiewające emocjonalne, smutno-romantyczne piosenki. Na drodze do realizacji marzeń Jesusa staje jednak jego powracający z więzienia ojciec. Gbur, bokser i samiec alfa, który za żadne skarby nie akceptuje i nie zgadza się, by syn przebierał się w kobiece ciuszki. Z pozoru to wszystko brzmi, jak dość banalny film o odkrywaniu własnej tożsamości na przekór zewnętrznym okolicznościom, ale “Viva” jest jednak czymś więcej. To mądre kino społeczne, w zgrabnej, skrótowej formie ukazujące codzienne życie we współczesnej Hawanie. To chwytająca za serce opowieść o trudnym, rodzinnym zjednoczeniu. To gdzieś na dalszym miejscu w końcu film o akceptacji i szacunku dla inności, z bohaterem, któremu szczerze się kibicuje. Swego czasu równie udaną hybrydę gatunkową stworzył Robin Campillo w “Eastern Boys”. Paddy Breathnach w łączeniu schematów wykazał się podobną inteligencją i pomysłowością.

 

fencer

 

MIEKKAILIJA / THE FENCER
reż. Klaus Härö
Estonia (Finlandia, Niemcy)
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6/10

 

Klasyczny, oparty na faktach dramat historyczny, ale rzetelny i ciekawy, bo opowiadający z jednej strony o raczej niezbyt znanym epizodzie z estońskiej historii, z drugiej – z polskiego punktu widzenia całkiem znajomym. Do Estonii ze Związku Radzieckiego powraca młody mężczyzna. Zostaje nauczycielem wychowania fizycznego w małej, prowincjonalnej szkole. Ma się tu nie wychylać i prowadzić spokojnego życie, ciągnie się za nim bowiem mroczny sekret, który jeśli wyjdzie na światło dzienne, może zagrozić jego życiu. Endel zaczyna jednak uczyć tutejsze dzieci szermierki, czym zwraca na siebie uwagę różnych ludzi w okolicy. W filmie oglądamy państwo estońskie tuż po wojnie, wchłonięte przez Związek Radziecki. Zaczyna się powojenna epoka stalinizmu i czas rozliczeń z przeszłością, by komunizm mógł rozwijać się bez zakłóceń i z powszechną akceptacją dla nowego porządku. Znamy tą mroczną kartę z naszej historii. Okazuje się, że Estończycy mieli podobną.

 

apeine

 

À PEINE J’OUVRE LES YEUX
reż. Leyla Bouzid
Tunezja (Francja, Belgia)
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6/10

 

To jeden z pierwszym filmów o arabskiej wiośnie, a raczej o genezie fali wydarzeń zapoczątkowanych przez protesty w Tunezji zimą 2010 roku. Leyla Bouzid w kobiecym i prostolinijnym stylu (bardzo podobnym do tego, który oglądaliśmy chociażby w “Dziewczynce w trampkach”) pokazuje opresyjność autorytarnego reżimu, który bezpardonowo wtrąca się w życie zwyczajnych ludzi, gdy tylko odrobinę wychodzi ono poza bezpieczny, akceptowalny schemat. Farah jest wokalistką w zespole, który wykonuje poetyckie, ale zaangażowane piosenki. Z tego powodu coraz trudniej im o występy, członkowie grupy zaczynają się zastanawiać nad swoim muzycznym projektem, zaczyna się nimi interesować tajna policja. Obaw i strachu nie czuje jednak młoda dziewczyna, która dla śpiewania chętnie poświęciłaby edukację na studiach medycznych. Konsekwencje jej szalonej odwagi – i zapewne wielu innych, niepokornych jednostek – pokazuje właśnie ten film.

 
***
*Z tej shortlisty niespodzianką była natomiast nominacja dla reprezentującego Jordanię „Theeba”. Widziałam ten film ponad rok temu na tradycyjnym tournée po Camerimage 2014 i nie zrobił na mnie większego wrażenia. Taka sympatyczna opowiastka o dorastaniu, umiejscowiona w samym sercu egzotycznego świata Beduinów, łącząca przygodę rodem z „W pustyni i w puszczy” z egzystencjalno-filozoficzną refleksją.

 
***
Korzystając z okazji, zapraszam na nowy, facebookowy, otwarty profil!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.