W kinie: Plac Zabaw (WFF)

placzab

 

PLAC ZABAW
32. Warszawski Festiwal Filmowy
reż. Bartosz M. Kowalski

moja ocena: 6/10

 

Forma “Placu Zabaw” jest z jednej strony irytująca, z drugiej – intrygująca. Młody reżyser podzielił swój film na kilka prostych etiud. Szczególnie te pierwsze, pokazujące codzienność właśnie kończących szkołą podstawową dzieciaków, tworzą przekonujący, autentyczny portret ich codziennego życia. Budują też szerszy, społeczny kontekst egzystencji w zwyczajnym, szarym, polskim miasteczku, w komórkach rodzinnych o różnym natężeniu mniej lub bardziej prozaicznych problemów. Kowalski – jako zdolny dokumentalista – prowadzi swoją obserwację tak naturalnie, jak to tylko możliwe. Stawianie tez i szukanie odpowiedzi właściwie do końca pozostawia widzowi. A reżyser stawia bardzo trudne i niewygodne pytania o to, skąd w tak młodych ludziach bierze się agresja, znieczulica, okrucieństwo w stosunku otoczenia. W “Placu Zabaw” ucieleśniają się one szczególnie w przerażającej scenie finałowej – nakręconej w jednym ujęciu, z niewygodnego dla postronnego obserwatora dystansu. W fabule Kowalskiego odbijają się echem wczesne dzieła Michaela Haneke oraz nie tak odległe filmy Rubena Östlunda, stąd można by powiedzieć, że w kwestii werystycznego studium nad naturą zła polskie kino trochę się spóźniło. Kowalskiemu można też wytknąć sporo banalnych rozwiązań formalnych – jakby starał się ukryć pewne bardziej uciążliwe, surowe sceny przed widzem, chcąc z premedytacją zaszokować tylko w finale filmu. Pozostaje jednak “Placa Zabaw” pozycją na tyle nurtującą i w wielu miejscach świeżą, iż warto się nad nią pochylić i nawet ją docenić, choć w końcowym rozrachunku może to być trudne i bardzo nieprzyjemne.

 

 

***
Kasia na WFF powered by:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.