10 najlepszych ról 2022

 

10joel

10. Joel Edgerton (The Stranger)

Role w australijskich dreszczowcach są zawsze jakieś takie bardziej szlachetne i szalenie pociągające.

 

9silenttwins

9. Letitia Wright & Tamara Lawrance (The Silent Twins)

Doskonale odegrały to toksyczne siostrzeństwo.

 

8calamy

8. Laure Calamy (A plein temps)

Dzięki niej ten film ogląda się jak paradokumentalny horror o samotnym macierzyństwie.

 

7lubos

7. Eryk Lubos (Tata)

Ojciec – kierowca TIRa, który z córką i jej przyjaciółką jadą na Wschód, by odnaleźć matkę tej drugiej – Lubos urodził się, by grać takie słodko-gorzkie role brutali o sercu po właściwej stronie.

 

6stan

6. Sebastian Stan (Fresh, Pam & Tommy)

Najlepszy zły charakter tego roku.

 

5tar

5. Cate Blanchett (Tar)

Bez niej ten film nie miałby sensu.

 

4wei

4. Wei Tang (Decision to Leave)

Magnetyzująca i piękna w każdej scenie.

 

3benoit

3. Benoit Magimel (Pacifiction)

Masterclass z kapitalnej nonszalancji.

 

2miag

2. Mia Goth (Pearl, X)

Narodziny gwiazdy, na jakie nie zasługujemy.

 

1aubrey

1. Aubrey Plaza (Emily The Criminal, White Lotus)

Jest w niej coś rock’n’rollowego, wręcz anarchistycznego, a jednocześnie jej bohaterki potrafią być tak wspaniale niejednoznaczne.

10 seriali 2022

Nadszedł czas tradycyjnych, rocznych podsumowań, który zaczynam od dyszki moich ulubionych seriali. Filmowo to był rok okrutnie słaby (na dniach rozwinę jeszcze tę myśl), ale w serialach można było często znaleźć dobrą rozrywkę, gdzie przynajmniej podejmowano próbę, by było odważnie, brawurowo, *jakoś*. Nawet niektóre złe seriale oglądało mi się zaskakująco fajnie (pozdrawiam fanów “Warrior Nun”!).

Nie da się ukryć, że to nie był rok Netflixa. Do mojego podsumowania mógłby wpaść właściwie tylko 5. sezon “The Crown”, który i tak jest najsłabszym z dotychczasowych, co nie jest do końca winą twórców serii. Z wiadomych względów często rezygnowano z umiejscowienia monarchii w szerszych kontekstach epoki, skupiając się bardziej na niej samej, ale odcinki o rozwodzie Diany i Karola oraz ten o rodzinie Al-Fayedów to absolutny top w historii tej produkcji. Netflix produkuje dużo (może za dużo?). Rozumiem sukces “Stranger Things” i też lubię to oglądać, ale już np. “Wednesday” to dla mnie serial dla dzieci, który mnie – widzowi dorosłemu – nie ma do zaoferowania nic, nawet nostalgii powiązanej ze starszą, filmową wersją. Z drugiej strony, taki “Dahmer” – historia totalnego okrucieństwa, produkcja kontrowersyjna, ale jako serial opowiadana w tak mdły sposób, że oglądanie tego niemiłosiernie mnie nudziło. Może mój problem z Netflixem polega na tym, że nie oglądam “Ozark” i “Better Call Saul”, które regularnie pojawiają się w różnych serialowych podsumowaniach roku, więc powinny być niezłe. Ciągle, to kontynuacje – w nowych produkcjach Netflix strasznie mnie zawiódł w tym roku.

A jeśli o kontynuacjach mowa… Niegdyś moje ukochane “Killing Eve” czy “Peaky Blinders” skończyły się nie tyle bez fajerwerków, ile bardzo słabo, więc pewnie dobrze, że w ich przypadku dobrnięto do jakichś finałów. Takie “The Boys” w sezonie 3. było spoko, ale na dychę trochę zabrakło – dla dłuższych kontynuacji (sezony 3 i dalsze) mam zawsze wyżej zawieszoną poprzeczkę. W tym roku zrobiłam tylko jeden wyjątek, który wyjaśniam już w samym zestawieniu. Może dopowiem teraz, że gdybym miała 11. miejsce wrzuciłabym na nie 3. sezon “Derry Girls”, do którego mam słabość od kiedy kilka lat temu spacerując sobie nomen omen po Derry trafiłam na tajemniczy plan filmowy, na którym powstawał wówczas pierwszy sezon produkcji Netflixa. Oprócz tego “Derry Girls” jest rozczulające, dowcipne i bardzo mądre. Plus zaskakujący finał tego sezonu był absolutnie rozbrajający.

Kilku rzeczy, przyznaję się, nie zdążyłam zobaczyć. Chodzi głównie o głośniejsze tytuły z Disneya (tylko “Andora” udało mi się skończyć, ale daleka jestem od uwielbienia, więc może dobrze, że nie wyrobiłam się z innymi serialami z różnych uniwersów), ale nawet nie udało mi się jeszcze sięgnąć po lubiane produkcje z Apple TV (sezon 3. “For All Mankind” pierwszy w kolejce do nadrobienia) czy HBOMax (jeszcze nie zabrałam się do nowych “Mrocznych Materii”, na razie odpuściłam “Ród Smoka”). Wydaje mi się, że i tak obejrzałam całkiem sporo, więc kluczową dziesiątkę wybierałam z naprawdę konkretnej, serialowej próby.

 

2022westworld

10. Westworld (sezon 4) – HBOMax

To jest ten wyjątek dla kontynuacji, a jednocześnie zakończenia jednej z moich ulubionych narracji (pozdro dla kumatych), która jednocześnie jest bardzo niedoceniana. Jako sierota po fantastycznym “The OA”, w “Westworld” odnajduję ten sam rozmach, nie tyle realizacyjny (choć wszystkie pieniądze włożone w ten serial widać na ekranie), ile refleksyjny. Bo filozoficzne rozważania, jakie toczą się w “Westworld”, niezmiennie są najpoważniejszego kalibru. Ten finałowy sezon stanowi też doskonałą puentę dla całej serii, wspaniale nawiązując do swojego punktu wyjścia. Zakończenie mogłoby stanowić zarówno nowe otwarcie dla kolejnej narracji, jak i podsumowanie wszystkich dotychczasowych.

 

2022solaropp

9. Solar Opposites (sezon 1-3) – Disney+

Jeśli komuś spowszedniały przygody Ricka i Morty’ego, oto wjeżdża “Solar Opposites” całe na biało. To ten sam rodzaj bezceremonialnego humoru, podobna ordynarna kreska animacji. Rodzina (?) kosmitów osiedla się na naszej planecie trochę z przymusu. Bowiem by ewentualnie się stąd wynieść, muszą naprawić swój statek, co nie idzie im zbyt sprawnie. Przybysze z kosmosu starają się przystosować do życia wśród ludzi, ale średnio im to wychodzi. Mnie bawi. Nawet bardzo.

 

2022bear

8. The Bear (sezon 1) – Disney+

O życiowych rozbitkach, którzy spotykają się w dogorywającej knajpie. Jej postawienie na nogi oznaczać będzie nie tylko stworzenie przyzwoicie prosperującego biznesiku, ale przede wszystkim będzie dla głównego bohatera sygnałem, że postawił na nogi również swoje własne życie. “The Bear” to taki miniaturowy dramat egzystencjalny, rozgrywający się w świecie brudnych garnków, do którego nigdy nie zapuka Magda Gessler.

 

2022hacks2

7. Hacks (sezon 2) – HBOMax

Świat komedii, stand upu, sceny. Cena, którą trzeba zapłacić za karierę na własnych warunkach. Zgorzknienie i egoizm, którymi zatruwa się własne wnętrze, co psuje międzyludzkie związki, nim w ogóle się je nawet zbudowało. Najbardziej jednak w “Hacks” lubię ten pokoleniowy konflikt, który w drugim sezonie rozlewa w coraz to nowych kierunkach, mając też zupełnie inną intensywność, gdy relacja Almy i Debory staje się jakby bardziej czuła, zażyła i niespodziewanie wyrozumiała. Te dwie bohaterki napędzają tę historię i wspaniale wywiązują się ze swojego zadania.

 

2022physical2

6. Physical (sezon 2) – AppleTV+

Sheila Rubin (Rose Byrne) to moja ulubiona, serialowa bohaterka. Może efekt WTF, który miałam po pierwszym, fenomenalnym sezonie, na poziomie drugiego trochę zbladł, ale ciągle ta historia imponuje swoją nieoczywistością. Te feministyczne tony brzmią tu nieco fałszywie, bo o ile niemalże każda, żeńska bohaterka szuka własnej drogi do emancypacji, żadna nie wygląda szczególnie korzystnie i w jednoznacznie korzystnym świetle nie pokazuje się tu samych pań. Świat aerobiku, drugorzędnych mass mediów, post dzieci-kwiatów, tatusiowych korporacji to kapitalnie absurdalne i oryginalne tło dla opowieści o próbie pójścia swoją drogą.

 

2022chloe

5. Chloe (sezon 1) – Amazon

Serialowe odkrycie roku. Zaczyna się, jak historia o outsiderce, która marzy, by żyć innym, nie tak ordynarnym i bezbarwnym jak jej własne życiem – najlepiej tym, które w mediach społecznościowych pokazuje jej dawna znajoma z czasów szkolnych. Od nieśmiałych westchnień zazdrości niedaleka droga do autentycznego stalkingu. I w pewnym momencie serial skręca w całkowicie innym kierunku. Na drogę nieoczekiwanego romansu, zbrodni, tyrady o tyranii mizoginii i patriarchatu. Doskonale napisane, wciągające, ożywcze.

 

2022pam

4. Pam & Tommy – Hulu/Disney+

Najbardziej przebojowa, limitowana seria roku. Myślałam, że pamiętam historię z sex taśmą Pameli Anderson, ale okazuje, że nie tyle niewiele z tego wszystkiego pamiętam, ale też, że w tamtym konkretnym czasie nie można było tego całego szumu dobrze wytłumaczyć i zrozumieć. I dlatego tak strasznie potrzebna była ta produkcja, by trochę naprostować fatalnie wykrzywioną i jednostronną perspektywę, umiejscowić postacie i ich losy w nowych kontekstach, trochę naprawić krzywdy i oddać sprawiedliwość tym, których napiętnowano i wyszydzano. Rewizjonizm przeszłości najlepszego sortu.

 

2022hurt

3. This is Going to Hurt (sezon 1) – Canal+Online

Jestem fanką seriali medycznych, ale wiem, że zazwyczaj mają one niewiele wspólnego z prozą życia pracownika służby zdrowia. I wydaje mi się, że “This is Going to Hurt” proponuje w tej materii dość realistyczne, a przynajmniej zdroworozsądkowe podejście. Jednak nie o niuanse pracy lekarza tu chodzi, bo samej medycyny, a w szczególności przypadków z gatunku tych spektakularnych (których leczenia podjąłby się np. dr House), w tym serialu pojawia się dość mało. Bo dyżury ginekologiczno-położnicze i funkcjonowanie w niewydolnym systemie są tu jedynie pretekstem do refleksji o tym, jak trudno jest odnajdywać work life balance, gdy życie zawodowe i prywatne nieustannie trzęsie ci się w posadach z powodów tak rozlicznych i zupełnie ze sobą niepowiązanych, że to po prostu często za dużo dla jednej osoby. Prostą prawdą i emocjonalną szczerością ujął mnie ten serial.

 

2022sev

2. Severance (sezon 1) – AppleTV+

Gdyby “The Office” było horrorem… Ale chyba niekoniecznie, bo “Severance” bliżej jednak do rodziny produkcji spod znaku “Ex Machina”, “Devs”, “Black Mirror”, “Humans” itp. Bo to serial o pułapkach integracji technologicznych wynalazków i nieuchronnego, elektronicznego postępu z prawami, jakimi rządzą się ludzkie emocje i uczucia. O ścieraniu się racji i wizji, które w imię czegoś (czego?) wyższego stara się zawłaszczyć jedna strona ideologicznego sporu. “Severance” ma dość długie wprowadzenie (ale rewelacyjne!) i bombastyczny finał z cliff hangerem w chyba najlepszym możliwym momencie.

 

2022yellowjackets

1. Yellowjackets (sezon 1) – Canal+Online

Dla mnie to największe zaskoczenie w serialach ostatnich lat. Drużyna piłkarek rozbija się na bezludnej wyspie, gdzie dochodzi do jakichś dramatycznych, niejasnych zdarzeń. Po ok. 20 latach ci, którzy przeżyli, ponownie są zmuszeni stawić czoła tajemnicom z tamtych czasów. Jedna część to teen drama, którą mógłby wyreżyserować Ari Aster, druga – soczysty thriller o gonieniu i uciekaniu przed przeszłością. Wspaniała obsada aktorska, z której najbardziej kocham odkurzone Christinę Ricci i przede wszystkim Juliette Lewis, której upływający czas absolutnie nic nie odebrał z buntowniczego vibe’u. Czekam na kolejny sezon, obgryzając paznokcie.

***

Seriale oglądane w 2022

1899 (sezon 1)
All or Nothing: Arsenal
Andor (sezon 1)
Babylon Berlin (sezon 4)
Chloe (sezon 1)
City on a Hill (sezon 3)
Conversations with Friends (sezon 1)
Dahmer
Dead to Me (sezon 3)
Derry Girls (sezon 3)
Dopesick
Euphoria (sezon 2)
Hacks (sezon 2)
Jack Ryan (sezon 3)
Killing Eve (sezon 4)
Kruk (sezon 1-3)
Landscapers
Life & Beth (sezon 1)
Marvelous Mrs Maisel (sezon 4)
Minx (sezon 1)
Odwilż (sezon 1)
Only Murders in the Building (sezon 2)
Pam & Tommy
Paradise PD (sezon 4)
Peaky Blinders (sezon 6)
Physical (sezon 2)
Pieces of Her (sezon 1)
Resident Alien (sezon 2)
Rick & Morty (sezon 6)
Russian Doll (sezon 2)
Severance (sezon 1)
Single Drunk Female (sezon 1)
Solar Opposites (sezon 1-3)
Somebody Somewhere (sezon 1)
Stranger Things (sezon 4)
Suspicion (sezon 1)
The Bear (sezon 1)
The Boys (sezon 3)
The Crown (sezon 5)
The Dropout
The English (sezon 1)
The Expanse (sezon 6)
The Flight Attendant (sezon 2)
The Handmaid’s Tale (sezon 5)
The Office PL (sezon 1-2)
The Responder (sezon 1)
The Sinner (sezon 4)
The Starcaise
The Watcher
This is Going to Hurt (sezon 1)
Tokyo Vice (sezon 1)
Under the Banner of Heaven (sezon 1)
Upload (sezon 1-2)
Warrior Nun (sezon 2)
We Own This City (sezon 1)
Wednesday (sezon 1)
Welcome to Wrexham (sezon 1)
Westworld (sezon 4)
White Lotus (sezon 2)
Wielka woda
Working Moms (sezon 6)
Yellowjackets (sezon 1)
Zachowaj spokój

Miesiąc w muzyce: październik 2022 (piosenki)

PIOSENKI PAŹDZIERNIKA

number1
kelela22

Kelela – Happy Ending
Raven LP, 2022
Try this!

 

number2
billynom

Billy Nomates – Balance is Gone
Cacti LP, 2022
Try this!

 

number3
liraz

Liraz – Roya
Roya LP, 2022
Try this!

 

RÓWNIEŻ POLECANE W TYM MIESIĄCU (kolejność trochę przypadkowa, trochę nie)

Sharon Van Etten – Never Gonna Change (We’ve Been Going About This All Wrong LP) Try this!
[indie pop/rock] [nostalgicznie]

Röyksopp – Me&Youphoria (Profound Mysteries III LP) Try this!
[electro pop] [atmosferyczne brzmienia]

Ruth Radelet – Sometimes (The Other Side EP) Try this!
[smutne disco] [midnight music]

Fever Ray – What They Call Us (7”) Try this!
[electro pop] [psychodelicznie]

Alvvays – After The Earthquake (Blue Rev LP) Try this!
[indie pop/rock] [muzyka gitarowa]

Caroline Polachek – Sunset (7”) Try this!
[pop] [summer music]

Metronomy x Jessica Winter – I Lost my Mind (Small World LP) Try this!
[eletro pop] [muzyka taneczna]

Hyd – Breaking Ground (Clearing LP) Try this!
[electro pop] [inna muzyka klawiszowa]

Sunny War – No Reason (Anarchist Gospel LP) Try this!
[indie pop] [modern gospel]

Baby Rose – Go (7”) Try this!
[r’n’b] [leniwa niedziela]

Mura Masa & Erika de Casier – e-motions (Demon Time LP) Try this!
[muzyka elektroniczna] [future pop]

Sophie B. Hawkins – Love Yourself (7”) Try this!
[optymistyczny pop] [muzyka kobieca]

Palmy – Zgubiłem buty (7”) Try this!
[indie pop] [retro vibes]

Cyesm feat. Ineige – Made For Me (7”) Try this!
[muzyka elektroniczna] [synth music]

Bicep feat. Clara La San – Water (7”) Try this!
[muzyka klubowa] [elektronika]

Breanna Barbara – Weaning (Nothin’ But Time LP) Try this!
[noise pop] [charakternie]

Freja The Dragon feat. Peter Bjorn and John – Closer (7”) Try this!
[indie pop/rock] [melodyjnie]

Nia Archives – Baianá (7”) Try this!
[nowe brzmienia] [muzyka miejska]

The Umlauts – Another Fact (7”) Try this!
[post punk] [slow techno]

Nakhane feat. Perfume Genius – Do You Well (7”) Try this!
[muzyka parkietowa] [disco]

***
posłuchaj na YT

Miesiąc w muzyce: wrzesień 2022 (piosenki)

PIOSENKI WRZEŚNIA

number1
luci

Luci – Gnarly
7”, 2022
Try this!

 

number2
ruthr222

Ruth Radelet – Stranger
7”, 2022
Try this!

 

number3
bigjoanie

Big Joanie – In My Arms
Back Home LP, 2022
Try this!

 

RÓWNIEŻ POLECANE W TYM MIESIĄCU (kolejność trochę przypadkowa, trochę nie)

Dolores Forever – Funeral (7”) Try this!
[indie pop/rock] [charakternie]

Glüme – Dangerous Blue (After Dark 4 LP) Try this!
[electro pop] [80s vibes]

Nosaj Thing feat. Julianna Barwick – Blue Hour (7”) Try this!
[muzyka intymna] [magicznie]

The Mars Volta – Vigil (The Mars Volta LP) Try this!
[indie rock] [soul]

Jockstrap – Greatest Hits (I Love You Jennifer B LP) Try this!
[indie disco] [retro pop]

Our Shame feat. Linion – Modern Problem (7”) Try this!
[bedroom pop] [midnight music]

WITCH – Waile (7”) Try this!
[world music] [afrykańska nostalgia]

MorMor – Chasing Ghosts (Semblance LP) Try this!
[electro pop] [muzyka miejska]

TSHA feat. Clementine Douglas – Dancing In The Shadows (Capricorn Sun LP) Try this!
[klubowe klimaty] [muzyka miejska]

Fire-Toolz – Soda Lake With Game Genie (I will not use the body’s eyes today LP) Try this!
[muzyczny kolaż] [na bogato]

TDJ – Make Me Feel Dead (7”) Try this!
[atmosferyczne brzmienia] [midnight music]

Faustyna Maciejczuk – Wiatr (7”) Try this!
[modern pop] [muzyka elektroniczna]

Rob & Jack Lahana feat. Gordon Tracks & Giorgio Poi – Haute saison (7”) Try this!
[electro pop] [leniwa niedziela]

Bodysync – Overdrive (7”) Try this!
[muzyka klubowa] [modern funk]

J4 – Medicine (7”) Try this!
[indie pop] [optymistycznie]

The Orielles – The Room (Tableau LP) Try this!
[80s vibes] [sophisti pop]

Mazey Haze – The Weight of the Weekend (7”) Try this!
[indie pop] [retro brzmienie]

Hannah Jadagu – Say It Now (7”) Try this!
[indie pop/rock] [zawadiacko]

Duchy – Usiądź z nami (7”) Try this!
[indie pop] [midnight music]

Men I Trust – Billie Toppy (7”) Try this!
[indie pop] [retro brzmienie]

Alice Boman – Where To Put The Pain (The Space Between LP) Try this!
[muzyka nastrojowa] [intymnie]

Błażej Król & Michał Kush – Miałem już nie tańczyć (7”) Try this!
[indie pop] [łagodnie]

Quadeca – Born Yesterday (I Didn’t Mean to Haunt You LP) Try this!
[psychodeliczny pop] [atmosferyczne brzmienia]

Carly Rae Jepsen – Talking To Yourself (The Loneliest Time LP) Try this!
[pop] [przebojowo]

***
posłuchaj na YT

Miesiąc w muzyce: wakacje 2022 (piosenki)

PIOSENKI LATA

number1
bigmoon

The Big Moon – Wide Eyes
Here is Everything LP, 2022
Try this!

 

number2
kornelk

Kornél Kovács & Aluna – Follow You
7”, 2022
Try this!

 

number3
raye

Raye – Black Mascara
My 21st Century Blues LP, 2022
Try this!

 

RÓWNIEŻ POLECANE W TYM MIESIĄCU (kolejność trochę przypadkowa, trochę nie)

Yeah Yeah Yeahs – Burning (Cool It Down LP) Try this!
[indie pop/rock] [charakternie]

Sofie Royer – Baker Miller Pink (7”) Try this!
[retro pop] [midnight music]

Miya Folick – Nothing To See (Harlequin LP) Try this!
[indie pop/rock] [charakternie]

Gwenno – N.Y.C.A.W. (Tresor LP) Try this!
[indie pop/rock] [abstrakcyjnie]

Maggie Rogers – Horses (Surrender LP) Try this!
[pop/rock] [lato z gitarą]

Carla dal Forno – Come Around (7”) Try this!
[retro pop] [midnight music]

The Killers – boy (7”) Try this!
[80s vibe] [electro pop]

Alvvays – Pharmacist (Blue Rev LP) Try this!
[shoegaze] [gitarowy pop]

Egipcjanie – Siedźmy / Jedźmy (7”) Try this!
[indie pop] [muzyka gitarowa]

Hot Chip – Eleanor (Freakout/Release LP) Try this!
[electro pop] [pozytywne brzmienia]

Sorry – Let The Lights On (Anywhere But Here LP) Try this!
[indie pop/rock] [muzyka gitarowa]

Katy J Pearson – Howl (Sound Of The Morning LP) Try this!
[indie pop/rock] [abstrakcyjnie]

Mykki Blanco feat. Kelsey Lu – French Lessons (Stay Close To Music LP) Try this!
[pop] [atmosferyczne brzmienie]

Joya Mooi – Roselle (7”) Try this!
[kobiece brzmienia] [letnia muzyka]

Steve Lacy feat. Fousheé – Sunshine (Gemini Rights LP) Try this!
[soul] [letnia muzyka]

Skullcrusher – Whatever Fits Together (Quiet the Room LP) Try this!
[midnight music] [muzyka nastrojowa]

Lava La Rue – Motel (Hi-Fidelity EP) Try this!
[midnight music] [modern soul]

Stella Donnelly – How Was Your Day? (Flood LP) Try this!
[indie pop] [letnia muzyka]

Aoife O’Donovan – B61 (Age of Apathy LP) Try this!
[singer/songwriter] [klasycznie]

Röyksopp feat. Astrid S. – Let’s Get It Right (Flood LP) Try this!
[electro pop] [letnia muzyka]

The National feat. Bon Iver – Weird Goodbyes (7”) Try this!
[indie pop] [nostalgicznie]

U.S. Girls – So Typically Now (7”) Try this!
[muzyka taneczna] [modern funk]

Jessie Ware – Free Yourself (7”) Try this!
[muzyka taneczna] [klubowe brzmienia]

***
posłuchaj na YT

Miesiąc w muzyce: czerwiec 2022 (piosenki)

PIOSENKI CZERWCA

number1
maggierog

Maggie Rogers – Want Want
Surrender LP, 2022
Try this!

 

number2
ijordan

I. JORDAN – Always Been
7”, 2022
Try this!

 

number3
zolajesus2

Zola Jesus – The Fall
Arkhon LP, 2022
Try this!

 

RÓWNIEŻ POLECANE W TYM MIESIĄCU (kolejność trochę przypadkowa, trochę nie)

Christine and the Queens – Je te vois enfin (Redcar les adorables étoiles LP) Try this!
[synth pop] [80s vibes]

Morabeza Tobacco – Temperature (Shadow of the Cherry LP) Try this!
[indie pop] [80s vibes]

Yeah Yeah Yeahs feat. Perfume Genius – Spitting Off the Edge of the World (Cool It Down LP) Try this!
[indie pop/rock] [melancholijnie]

Alela Diane – Paloma (7”) Try this!
[folk pop] [kameralnie]

Muna – What I Want (Muna LP) Try this!
[pop] [muzyka taneczna]

Soccer Mommy – Bones (Sometimes, Forever LP) Try this!
[indie pop/rock] [90s vibes]

Kadhja Bonet – JGS (7”) Try this!
[modern soul] [nowe brzmienia]

FKA twigs – killer (7”) Try this!
[bedroom r’n’b] [midnight music]

Dance Yourself Clean – I Feel Too Much (7”) Try this!
[indie pop] [lekko]

Meditations On Crime, Harper Simon, Lizzi Bougatsos & Brian Degraw – Crime Seed (7”) Try this!
[post-punk] [orchestral synth-pop]

Lava La Rue feat. Biig Piig – Hi-Fidelity (7”) Try this!
[soul] [midnight music]

Oliver Sim – Hideous (Hideous Bastard LP) Try this!
[electro pop] [melancholijnie]

Totally Enormous Extinct Dinosaurs – Forever (7”) Try this!
[atmosferyczny pop] [przestrzenne brzmienie]

Claud – Go Home! (7”) Try this!
[indie pop] [uroczo]

Whitney – Real Love (Spark LP) Try this!
[soul] [muzyka pościelowa]

Daithi feat. Ailbhe Reddy – Sunset (7”) Try this!
[atmosferyczny pop] [muzyka letnia]

Jessie Buckley & Bernard Butler – Footnotes On The Map (For All Our Days That Tear The Heart LP) Try this!
[pop] [szlachetnie]

Drugdealer – Madison (7”) Try this!
[indie pop] [Elvis Costello vibes]

Desire – Days & Nights (7”) Try this!
[muzyka elektroniczna] [synth pop]

First Aid Kit – Angel (7”) Try this!
[indie pop] [americana]

Liss – Nobody Really Cares (I Guess Nothing Will Be The Same LP) Try this!
[scandinavian pop] [2000s vibes]

***
posłuchaj na YT

Miesiąc w muzyce: maj 2022 (piosenki)

PIOSENKI MAJA

number1
rinas22

Rina Sawayama – This Hell
Hold The Girl LP, 2022
Try this!

 

number2
juliajack

Julia Jacklin – Lydia Wears A Cross
7”, 2022
Try this!

 

number3
kendricklamar

Kendrick Lamar feat. Beth Gibbons – Mother I Sober
Mr. Morale & The Big Steppers LP, 2022
Try this!

 

RÓWNIEŻ POLECANE W TYM MIESIĄCU (kolejność trochę przypadkowa, trochę nie)

Terror Jr x AOBeats – Be Some Body (7”) Try this!
[muzyka elektroniczna] [nowe brzmienia]

MisterWives – Easy (7”) Try this!
[pop] [chwytliwie]

Ravyn Lenae – Xtasy (7”) Try this!
[r’n’b] [midnight music]

Sofie Royer – Schweden Espresso (7”) Try this!
[kobiecy pop] [retro vibes]

Tove Lo – No One Dies From Love (7”) Try this!
[pop] [muzyka taneczna]

TOPS – Janet Planet (Empty Seats EP) Try this!
[indie pop] [aksamitnie]

Miya Folick – Oh God (7”) Try this!
[pop] [subtelnie]

Aurora – The Woman I Am (The Gods We Can Touch LP) Try this!
[pop] [atmosferyczne brzmienie]

Braxe + Falcon – Elevation (7”) Try this!
[muzyka parkietowa] [letnie brzmienia]

Gwenno – Tresor (7”) Try this!
[indie pop] [melancholijnie]

Muna – Home By Now (Muna LP) Try this!
[pop] [muzyka taneczna]

Eliza – Heat of the Moon (7”) Try this!
[r’n’b] [muzyka pościelowa]

Ethel Cain – Hard Times (7”) Try this!
[pop folk] [nastrojowo]

Desire – Black Latex (7”) Try this!
[electro pop] [smutne disco]

Lykke Li – 5D (7”) Try this!
[electro pop] [nostalgicznie]

Lil Silva – Another Sketch (7”) Try this!
[soul] [muzyka miejska]

Empress Of – Dance For You (7”) Try this!
[pop] [muzyka taneczna]

***
posłuchaj na YT

W kinie: Zbrodnie Przyszłości (Cannes)

crimesofthefuture

 

ZBRODNIE PRZYSZŁOŚCI
Festival de Cannes 2022
reż. David Cronenberg

moja ocena: 6/10

 

Gdy w 1996 roku na canneńskich salonach odbywała się premiera “Crash” Cronenberga, ostentacyjnym gestom nie było końca. Z jednej strony gwizdy publiki, z drugiej – specjalnie stworzona potrzebą chwili nagroda od festiwalowego jury dla filmu, obok którego – jakkolwiek banalnie to brzmi – nie można było przejść obojętnie. Ówczesna teraźniejszość z “Crash” nie obeszła się zbyt lekko, bo dziełu skądinąd znakomitemu, wizjonerskiemu i zajebiście inteligentnemu zbyt mocno wtedy ciążyła ta atmosfera skandalu. Dziś to niekwestionowana klasyka, nie tylko w obrębie kina spod znaku Cronenberga. Na osobliwych produkcjach Kanadyjczyka wychowały się pokolenia, w tym to najmłodsze i filmowo bardzo ciekawe, jak jego syn Brandon i niespodziewana triumfatorka z Cannes sprzed roku, Julie Docournau. 79-letni reżyser ma swoich godnych epigonów, a mimo to, po 7-letniej przerwie, zdecydował się znów stanąć po drugiej stronie kamery, zapowiadając, że ciągle ma niezałatwione sprawy z przyszłością. Ale to do przeszłości powrócił jego nowy film.

“Zbrodnie przyszłości” odbijają bowiem blask nie tylko konkretnych tytułów z bogatej filmografii Cronenberga, stanowiąc całkiem interesujący sylabus, dla tych, co swoją przygodę z kinem kanadyjskiego twórcy dopiero będą rozpoczynać. To też elegancka prezentacja jego ulubionych leit motivów, obsesji i fiksacji, w których można się zakochać albo je odrzucić. Paradoksalnie, coraz mniej w Cronenbergu kontrowersji. Od premiery “Muchy”, “Videodromu”, a nawet “Crash” minęły przecież dekady. Dojrzeli nie tylko naśladowcy klasyka, ale i okrzepły jeszcze bardziej ekstremalne, filmowe zjawiska. Czy oświetlone ciepłą sepią, a jednak pozostające w mroku erotyczne spektakle, w których artysta pozbywa się nowych organów, produkowanych przez własne ciało, futurystyczną maszynerią sterowaną z poziomu trzewi przez swoją partnerkę mogą jeszcze dziwić/ oburzać/ bulwersować? Nie podzielam orgazmicznych zachwytów tłumu widzów tego chirurgicznego performace’u.

Dużo bardziej frapująca niż główny wątek artystycznego duetu Saula Tensera (Viggo Mortensen) i Caprice (Lea Seydoux), którzy w rzeczywistości postępujących i jeszcze nieodgadnionych mutacji ludzkiego ciała odnaleźli przestrzeń dla postmodernistycznej sztuki, jest ta refleksja nad akceptacją cudów ewolucji i różnymi ścieżkami adaptacji tego osobliwego postępu. Najgłośniej wybrzmiewająca w pobocznych historiach. Z jednej strony działalność posępnego Biura Rejestracji Organów, szukającego biurokratycznych ram, dzięki którym może da się okiełznać i kontrolować nieuchronne i gwałtowne zmiany. Z drugiej – funkcjonujący gdzieś w szarej strefie apologeci nowego porządku, którzy ewolucję chcieliby przyspieszyć, a z jej efektów (czyli nowych organów) pozwolić czerpać każdemu, traktując to, co się dzieje jak dopust boży. A co z tymi, którzy obserwując, jak własne dziecko pałaszuje plastik, widzą zhańbienie naturalnego porządku, nieludzką istotę i nie chcą z nią egzystować pod jednym dachem? Zbrodnie w tym świecie przyszłości wiele mają motywów, za to jeden wspólny mianownik – transformujące się w tajemniczych kierunkach ciało.

Medytacyjny thriller Cronenberga z niemałym pietyzmem, czasem smoliście czarnym humorem, czasem nabożną powagą, tworzy fantazję o świecie jutra. Wypełnionym osobliwą, organiczną maszynerią przypominającą szkielet Obcego z Nostromo, jeszcze bardziej nurtującymi sloganami (surgery is the new sex dodajemy do ulubionych) i nowymi ludźmi z ewoluującymi wnętrznościami. Aż tak oniryczny, czy też złośliwiej – ospały – rytm narracji potrafi rozmyć doniosłość batalii natury z syntetykiem, która zdaje się być esencją tego futurystycznego dramatu. Ja w nim widzę także aluzje do dzisiejszej rzeczywistości, zagrożonej ekstremizmami, kryzysami, a nawet niebezpieczeństwami największego kalibru jak katastrofa klimatyczna. “Zbrodnie Przyszłości” choć turpistyczne i mroczne, a z ekranu bada nawet stwierdzenie, że ewolucja człowieka idzie w złym kierunku, potrafią nie uderzać w fatalistyczne nuty, a wręcz dziwacznie dawać nadzieję i odrobinę ekscytacji wobec tego, co też przyniesie nam jutro. Jakkolwiek niespokojna byłaby teraźniejszość, jakkolwiek dramatyczne nie byłyby prognozy na przyszłość.

 

W kinie: Triangle of Sadness (Cannes)

wtrojkacie

 

W TRÓJKĄCIE
Festival de Cannes 2022
reż. Ruben Östlund

moja ocena: 7/10

 

Nagrodzonemu Złotą Palmą kilka lat temu “The Square” naprawdę wiele można było zarzucić. Ruben Östlund obnażył prawdę o dzisiejszym świecie sztuki pełnym zakochanych w sobie pozerów? Raczej wyważał otwarte drzwi. W swoim nowym filmie znów strzela w tak łatwe do trafienia cele. Farsa o tym, że bogaci ludzie są najgorsi, a ich świat to festiwal patologii i niesprawiedliwości? Nowe, nie znałam. Ów tytułowy triangle of sadness na mojej skroni marszczy się od głębokich westchnień bardziej powodowanych rozczarowaniem niż zachwytami. Ale wiecie, jest też kontekst. Siedząc na canneńskim pokazie prasowym, w sali tylko nieco mniej prestiżowej niż ta obok, gdzie równocześnie trwał galowy seans filmu poprzedzony przaśnym ceremoniałem na słynnym czerwonym dywanie, oglądanie “Triangle of Sadness” sprawiało lekko perwersyjną przyjemność. Zmuszało do myślenia o tych damach i dżentelmenach w wieczorowych kreacjach od modnych projektantów, nocą bawiących się na przyjęciach, w dzień relaksujących się na drogich jachtach zacumowanych w pobliskim porcie, którzy uczestniczą w pokazie, gdzie zmuszeni są śmiać się z samych siebie, w swoim własnym towarzystwie, bo oglądają film o sobie. Nieprzebierającą w środkach satyryczną fabułę, w której kulminacyjnym momencie okrutnie uprzywilejowani beneficjenci (post)kapitalizmu – dosłownie – zostają wrzuceni w radośnie niekontrolowany wodospad fekaliów własnej produkcji. Mnie śmieszy.

“Triangle of Sadness” to jednak nie tylko (niestety?) rozkoszny, anarchistyczny karnawał skutków epidemii choroby morskiej. Doprowadził do niego ciąg wielu zdarzeń. I aż trudno uwierzyć, że punktem wyjścia był modowy casting, w którym H&M stał się symbolem mody inkluzywnej, a Balenciaga – poniżającego elitaryzmu. W gronie młodych, przystojnych mężczyzn znalazł się Carl (Harris Dickinson). Trochę influencer, trochę gość szukający szczęścia w modelingu, ale ta druga ścieżka kariery w jego przypadku ewidentnie stanęła w miejscu. W przeciwieństwie do jego partnerki Yayi (Charlbi Dean), doskonale radzącej sobie zarówno na wybiegu, jak i w mediach społecznościowych. Zresztą ich związek to jeden z wielu deali, na jakie godzą się internetowi celebryci. Są ładni, młodzi i dobrze wychodzą razem na zdjęciach – czego chcieć więcej? Carl dostrzega, że w tej relacji brakuje dialogu i symetrii, miłość i uczucie zastąpiła pragmatyczna budowa marki osobistej. Dlatego Östlund tę dwójkę, a raczej ich kłótnie, traktuje jako pretekst do odhaczenia całej gamy społecznych tematów, które uwielbiają tzw. lewicujące media. W konstrukcji “afery” wokół uregulowania rachunku w restauracji wychodzi ta cała niesamowita zręczność szwedzkiego filmowca w przebojowej inscenizacji wszelakich fars, grotesk, absurdów, które mają zarówno perfekcyjną temperaturę wrzenia, jak i ten zaczepny humor, którego ostatnim tak wybitnym apologetą był bodaj Marco Ferreri. Östlund też to umie, nawet jeśli bohaterów na własne życzenie ma papierowych.

Carl i Yaya, dzięki sponsorom, trafiają na rejs ekskluzywnym jachtem, gdzie będą obracać się w gronie nonszalanckich bogaczy – rosyjskich oligarchów, ich żon i kochanek, miliarderów z Doliny Krzemowej, emerytowanych handlarzy bronią. Żadne z tych indywiduuów nie posiada konkretnych właściwości, ale ten grupowy portret korumpującego bogactwa, dewastującej próżności i perfidnego cynizmu u Östlunda wypada po prostu spektakularnie. Gdy jedna z pasażerek wymusza na załodze relaks w basenie, krzycząc, że wszyscy jesteśmy równi, nie tylko zakłóca porządek pracy tych, którzy stoją za dobrym samopoczuciem gości, ale przede wszystkim pozostawia bez opieki surowe owoce morza – główne składniki wystawnej, wieczornej kolacji. Jej finał już znacie. Koncert wymiotów i biegunki umila zawadiacki głos kapitana tonącego w ekstrementach statku (Woody Harrelson) – pijanego marksisty, który przez intercom czyta Noama Chomsky’ego, a następnie nomen omen zanurza się w dyskusji o socjalizmie i kapitalizmie, gdzie tego drugiego broni nawozowy (gówniany, haha) magnat ze Wschodu. Koniec świata jest bliski.

W ostatniej części “Triangle of Sadness” Östlund przewraca w końcu klasową piramidę do góry nogami. Pomysł na scenariuszowy twist jest to z gatunku tych wybitnie banalnych, ale też cóż może być fajniejszego od brutalnego upadku elit i upodlenia atrakcyjnych jeszcze przed chwilą Instagrammerów? Sorry, ale mimo wszystko w tym miejscu jestem na nie. Bo ten finał obnaża wszystkie słabości prowokacji reżysera, który tutaj jak nigdy wcześniej staje się bardziej twórcą kapitalnych gagów, wyluzowanym żartownisiem i niezłym zgrywusem, aniżeli bezwzględnym demistyfikatorem społecznych ułomności. “The Square” miało przynajmniej to głębsze, humanistyczne przesłanie, “Triangle of Sadness” pozostawia nas natomiast z poczuciem pustki i odrobinę też smutku. A gdzieś tam na czerwonym dywanie uśmiechom zapewne nie było końca, bo trafiła im się w Cannes tak bombastyczna komedia, a mógł przecież ponury dramat z Europy Środkowo-Wschodniej. Ale miło było tak przez chwilę pofantazjować o klasie uprzywilejowanej tonącej we własnych fekaliach.

 

W kinie: Aftersun (Cannes)

aftersun

 

AFTERSUN
Festival de Cannes 2022
reż. Charlotte Wells

moja ocena: 7.5/10

 

W PWN-owskim poradniku dla redaktora zdefiniowano przypis jako materiał uzupełniający główny tekst, ułatwiający zrozumienie różnych jego fragmentów. Podkreślono wręcz, że czasem jest on niezbędny do tego, by w pełni zrozumieć te właściwie dzieło. “Aftersun” jest przypisem, który rozrósł się do rozmiarów pełnowartościowej opowieści. Pamiętacie, gdy w końcowych fragmentach filmu Sofii Coppoli zachodziliśmy w głowę, co też Bill Murray wyszeptał na ucho Scarlett Johansson? Fabuła Charlotte Wells to praktycznie same takie momenty ‘lost in translation’. Poczucie, że kluczowe dla narracji fakty zostały celowo usunięte z naszego (i kamery) pola widzenia, towarzyszy nam praktycznie od początku do samego końca. To, co najistotniejsze, zagubiło się gdzieś pomiędzy, a i tak to, czego w tym filmie brakuje, w końcowym rozrachunku rezonuje najmocniej i emocjonalnie rozkłada na łopatki.

Choć “Aftersun” to film o wakacjach ojca i córki na tureckiej riwierze, jego nastrój nie mógł być bardziej daleki od zwykle kojarzącej się z latem słonecznej beztroski. Fundamentem tej opowieści jest bowiem przeszywająca nostalgia. Zbudowana z niewyraźnych wspomnień i zakurzonych artefaktów z przeszłości – wypłowiałych, polaroidowych zdjęć, sponiewieranych upływem czasu kaset wideo czy nagrań audio, które ożywają na naszych oczach. Historia, którą oglądamy, okazuje się bowiem wyblakłą reminiscencją tureckich wakacji z tatą (Paul Mescal) wtedy 11-letniej, dziś już dorosłej Sophie (Francesca Corio). I tego, co się na tych wczasach (nie) wydarzyło, a co dziewczyna próbuje sobie przypomnieć i przetłumaczyć, patrząc na te nadgryzione zębem czasu memorabilia.

Ów wyjazd z córką dla Caluma wygląda na jedną z niewielu okazji, gdy ojciec może doświadczyć swoistego ‘rodzicielstwa all inclusive’. Nie tylko dostaje pod opiekę ukochane dziecko, ale i doskonałe, wakacyjne okoliczności. Hotel choć niespecjalnie ekskluzywny pozwala spędzić miło czas – na basenie, na wygłupach, na karaoke, ale co najważniejsze dla obojga bohaterów – to czas spędzony razem. To obraz pełen jednak rys i odprysków, których młodziutka wówczas Sophie nie miała prawa dostrzec, a których pulsujące wspomnienie powraca w jej dorosłym życiu.

Rzucone tu i ówdzie komunikaty o nie najlepszej finansowej sytuacji Caluma, zadawane przez telefon zatroskanym tonem pytania o samopoczucie mężczyzny przez matkę dziewczynki czy mimochodem uchwycone momenty zawieszenia bohatera. Unikającego zabrania głosu na temat przyszłości, nerwowo palącego papierosa, patrzącego w ciemną, pustą przestrzeń z hotelowego balkonu. Skrawki, strzępy, drobiazgi, z których wyłania obraz zagubienia, cierpienia, depresji. I dziecka nieświadomego cichego dramatu, rozgrywającego się w duszy ukochanego rodzica, które jednak czuje, że coś większego kryje się za pozorem spokojnego, wakacyjnego ceremoniału. Gdy wiele lat później będzie w stanie właściwie odczytać tamte sygnały, pozostaną jedynie te pozbawione najważniejszego wątku impresje o relacji ojca i córki oraz jej pogmatwanej percecji. Wynikającej z komunikacyjnych barier, emocjonalnych ograniczeń i ukrywanych za słoneczną fasadą głębokich pęknięć.