TV: Message From The King

messageftking

 

MESSAGE FROM THE KING
Netflix
reż. Fabrice Du Welz

moja ocena: 6/10

 

Z pozoru “Message From The King” to najbardziej zwyczajne, ba, nawet schematyczne dzieło w filmografii jednego z najbardziej ekscentrycznych, brawurowych twórców europejskiego kina. Fabrice Du Welz pojechał do USA, by zrobić w dusznym krajobrazie Los Angeles po tarantinowsku przerysowany (ale jednocześnie dziwnie poważny) film o zemście. Nie dajcie się jednak zwieść tym pozorom. Belg bowiem w żadnym momencie nie luzuje wodzy swojej ekstrawaganckiej fantazji i pod płaszczykiem kina klasy B ukrywa wiele smaczków i atrakcji. W “Message From The King” do rangi jednego z czołowych bohaterów wyniesiono miasto – zarówno podejrzane peryferia LA, jak i bizantyjskie okolice Beverly Hills. Zadziwiająco są one jednak do siebie podobne, napędzane przez cwaniaków i dewiantów, którzy bezlitośnie rozbiją w pył marzenia każdego przyjezdnego naiwniaka o sławie i bogactwie. Siostra głównego bohatera wplątała się w nieciekawy układ, którym na dole zarządzali odrażający handlarze samochodami, ale sterowali nim dentysta i filmowy producent, współpracujący z lokalnymi ważniakami u władzy, uosabiającymi pusty świat zepsutych elit. W tę żmijowatą tkankę wnika główny bohater – przybysz z zewnątrz, który swoim melancholijnym, prostolinijnym usposobieniem być może nie ogarnia piramidalnego fałszu tego miejsca, ale sprawiedliwość wymierzy bez ceregieli i skomplikowanych rozliczeń. Ma on w sobie rys gniewnych, brutalnych, ale szlachetnych bohaterów klasyków Michaela Manna. I dzieli z nimi egzystencjalny pesymizm, jaki drzemie w samym akcie krwawej zemsty. Sprawiedliwość ma w “Message From The King” wyjątkowo cierpki smak, bo niczego nie naprawia i nie daje nadziei na lepsze jutro. W piekle Los Angeles na chwilę spada temperatura, ale zaraz wraca do swojej skali, bo zbyt dużo wpływowych szumowin pozostaje u władzy. Jak na wariację na temat kina klasy B z lat 90., Fabrice Du Welz wykonał całkiem niezłą robotę, prawda?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *