W kinie: Nina (NH)

ninaoch

 

NINA
Nowe Horyzonty 2018
reż. Olga Chajdas

moja ocena: 6/10

 

Jeszcze na pewno długa droga przed rodzimym kinem o tematyce LGBT, by dojść do przyzwoitego poziomu i nie oglądać się na “Płynące Wieżowce” – film atakujący wrażliwością telenoweli Ilony Łepkowskiej i kliszami, z których tego typu zachodnie kino wyleczyło się kilka dekad temu. “Nina” to jakieś światełko w tunelu, mimo że to produkcja niepozbawiona błędów, bo musiało tak się stać, jeśli do jednej fabuły wrzuca się każdy pomysł, jaki się urodził w trakcie prac nad scenariuszem. Sam wyjściowy koncept dla tej historii jest absurdalnie głupi, bo “tylko w filmach” może zdarzyć się sytuacja, że oto zaprzyjaźnimy się z przypadkową, młodą dziewczyną i w dwa tygodnie przekonamy ją, by została naszą surogatką. Tak to bowiem wymyślili sobie Nina (Kijowska) i jej mąż, Wojtek (Konopka). Para chce mieć dziecko, wiele metod już próbowali – bez skutku, surogatka więc stanowi ich ostatnią deskę ratunku, by mogli zrealizować się w roli rodziców. Chętną jednak bardzo ciężko znaleźć, nawet za niemałe pieniądze. W takich okolicznościach w życiu Niny i Wojtka pojawia Magda (Rycembel), nawiązująca bliższą relację zarówno z mężczyzną, ale przede wszystkim z jego żoną, co uzmysłowi tej parze, ze być może to nie brak potomstwa sprawiał, że nie czuli się spełnieni w swoim małżeństwie i społecznych rolach. Najfajniejsze u Chajdas są naturalność w relacjach między głównymi bohaterami oraz ich wyrazistość. To nie są papierowe postacie stworzone w jeden jesienny wieczór przy butelce wina, ale bardzo przemyślane i pełnokrwiste osobowości. Choć “Nina” jest na swój sposób dziełem misyjno-edukacyjnym i niestety w oswajaniu odmiennej od tej uznawanej za tradycyjną seksualności bywa irytująca, szalenie doceniam przewrotne poczucie humoru, z jakim twórczynie filmu zabrały się w nim za dekonstrukcję klasycznego modelu rodziny. I w ogóle też “Nina” sprawdza się jako ładna historia miłosna – nie tyle traktująca o zakazanym uczuciu, ile o takim, które pojawiło się po prostu totalnie z zaskoczenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *