W kinie: The Roads Not Taken (Berlinale)

roadsnot

 

THE ROADS NOT TAKEN
Berlinale 2020
reż. Sally Potter

moja ocena: 1.5/10

 

Javier Bardem jako tracący kontakt z rzeczywistością pisarz, wędrujący samotnie po krętych ścieżkach własnego umysłu. W nim bowiem ukryły się te najważniejsze epizody z życia – wspomnienie pierwszej, wielkiej miłości (w tym wątku pojawia się Salma Hayek), nieodłącznie powiązanej z nią tragedii, najważniejsze, literackie wyzwania oraz rozczarowania i zaniechania. W świecie żywych o powrót ojca z zaświatów demencji zawzięcie walczy córka, w której rolę wcieliła się Elle Fanning. “The Roads Not Taken” rozgrywa się na kilku planach czasowych. Zmieniają się w nich bohaterowie, niezmienną postacią pozostaje tylko tak samo wyglądający, wiecznie strapiony i tęskniący pisarz Leo. Sally Potter miesza te porządki w tak koszmarny sposób, że nawet na zgłębianie problemu, czy fikcja przenika się z tu rzeczywistością, co jest wytworem pisarskiej wyobraźni, a co zdarzyło się naprawdę, nie zasługuje na zainteresowanie widza. Relacje mężczyzny z różnymi kobietami są boleśnie pretensjonalne i niczego konkretnego o nich nie mówią, słowa i obrazy na ekranie budują informacyjny kontekst, ale nie nadają opowieści żadnej głębi, a co gorsza – jakiegokolwiek sensu. “The Roads Not Taken” z jednej strony ma aspiracje, by być chwytającym za serce dramatem “demencyjnym”, ale także fabułą dotykającą tematu artystycznej duszy i korzeni pisarskiej wyobraźni, a jest po prostu żenującym i totalnie niepotrzebnym nikomu filmem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.