KSIĘŻYC JUPITERA (JUPITER HOLDJA)
Festival de Cannes 2017
reż. Kornél Mundruczó
moja ocena: 5/10
Stylizowane na biblijną opowieść futurystyczne kino o uchodźcy z syryjskiego Homs (synu cieśli, gdyby ktoś jeszcze wątpił w święte konotacje filmu), który po postrzeleniu podczas nielegalnej próby przekroczenia węgierskiej granicy trafia do szpitala, gdzie odrywa swoje niezwykłe, nowe zdolności – Aryan potrafi latać. Jego przewodnikiem po ogarniętym imigrancką gorączką Budapeszcie będzie cyniczny lekarz Stern, który w cudownych umiejętnościach Syryjczyka upatruje szansy na szybki zarobek i spłacenie długów, zadośćuczynienia rodzinie, której poprzez błąd w sztuce pozbawił najmłodszego członka rodziny. “Księżyc Jupitera” to kino z gatunku o wszystkim i o niczym, (nie)ograniczone właściwie tylko fantazją reżysera. O ile w przypadku “Białego Boga” Mundruczó dość wyraźnie zarysował metaforyczny przekaz swojego filmu, tutaj dosłownie odleciał jak jego syryjski bohater. Równolegle prowadzi kilka wątków, z czego żaden nie ma szans angażować widza, bo czy można wziąć na serio zbudowaną z biblijnych wątków historię o odkupieniu, dobru, które wraca, konieczności powrotu do humanistycznych wartości, wezwaniu o empatię i ludzką mądrość, gdy na ekranie co jakąś chwilę w slow motion lata syryjski uchodźca?
***
Kasia w Cannes powered by:
Zdaniem Willa Smitha to najlepszy film festiwalu.
Jeśli żaden z tych barokowych, lubiących przesadę reżyserów, którzy byli w jury, nie podzielił jego zdania, to chyba Will jest odosobniony w tej opinii:)