Filmowe Okno na Świat S03E03

longdaysbigan

 

LONG DAY’S JOURNEY INTO NIGHT
reż. Bi Gan
Chiny
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6.5/10

 

Powrót do sennej rzeczywistości chińskiego miasteczka Kaili znanego z poprzedniego filmu azjatyckiego reżysera, gdzie w neo noirowej atmosferze główny bohater poszukuje dawnej miłości oraz ściga duchy przeszłości. W końcu trafia do podrzędnego kina, nakłada okulary 3D i rozpoczyna się kolejna oniryczna podróż po labiryncie wspomnień i pamięci, fantasmagorycznych wizji dedykowanych miejscom i ludziom. Bi Gan wzniósł pomysły ze świetnego “Kaili Blues” na zupełnie nowy poziom wizualnej maestrii, przez co stają się one w jego nowym filmie czymś na kształt poetyckiej epopei. Szczególnie znów nakręcona w jednym ujęciu blisko godzinna sekwencja w trójwymiarze to wspaniałe przeżycie – sen, który chce się śnić i z niego nie budzić. Ten magiczny świat chce się odkrywać wielokrotnie i wielokrotnie w nim zatracać. Trochę tak, jak główny bohater tej historii. Krytycy oczarowani tą niezwykłą wizją, odnajdują w Bi Ganie całkiem naturalnego spadkobiercę filmowej filozofii Wong Kar-wai i Andreja Tarkowskiego. Ja widzę też tu odrobinę melancholii z “Sanatorium pod Klepsydrą” Hasa. Może trochę jeszcze jest w tym przesady, ale prawda jest taka, że “Long Day’s Journey Into Night” to najbardziej wizjonerski film ostatniego festiwalu w Cannes. I kino, które odrobinę pozostaje w pamięci.

 

yerz

 

LASKOVOE BEZRAZLICHIE MIRA
reż. Adilkhan Yerzhanov
Kazachstan
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6/10

 

Prostolinijna, ale bystra dziewczyna z prowincji musi jechać do miasta, by znaleźć pracę i zarobić pieniądze – niezbędne do spłacenia długów ojca, który popełnił samobójstwo i zapewnienia skromnego bytu rodzinie. Za Saltanat podąża zakochany w niej chłopak, chcący upewnić się, że nic jej nie grozi. Z dala od domu okazuje się jednak, że ci, którzy mieli dziewczynie pomóc, przysparzają jej głównie cierpień i upokorzenia. Adilkhan Yerzhanov po raz kolejny łączy obserwację bezwzględnej rzeczywistości społecznej Kazachstanu z filmową poezją i smutną melancholią. W filmie cytuje Alberta Camusa (z jego prozy zaczerpnięto tytuł “Łagodna Obojętność Świata”), uroczo ożywiając od czasu do czasu słowa z książek francuskiego pisarza w prostych scenkach z Saltanat i Kuandykiem. W wielu miejscach to wygląda, jak ożywione malarstwo – mniej wyrafinowane i bez konkretnego konceptu, ale przywodzące na myśl Gustava Deutscha i jego “Shirley – wizje rzeczywistości”. W dziele Yerzhanova uwodzą kolory, rozczula nieśmiała miłość pary bohaterów, ale też przygnębia fatalizm ich losów, niszczenie tej niewinności i wewnętrznego piękna przez bezlitosnych, złych ludzi i równie surowe reguły świata, w jakich przyszło im egzystować.

 

elangel

 

EL ANGEL
reż. Luis Ortega
Argentyna, Hiszpania
zobacz zwiastun >>>

moja ocena: 6/10

 

Tegoroczny kandydat Argentyny w Oscarowym wyścigu to oparty na faktach portret nietypowego, seryjnego mordercy – 17-latka o młodej, anielskiej twarzy, który nie tyle wpakowywał się w kłopoty, ile sam tych kłopotów szukał. Związał swoje losy z rodziną z przestępczą przeszłością, z premedytacją oddalał od tej “normalnej”, swojej własnej. Każda zbrodnia pchała go ku kolejnym, ale, co najbardziej zaskakujące, sporo z nich miało dość przypadkowy charakter, akty przemocy nie miały często uzasadnienia w okolicznościach przestępstwa, co budziło największe wątpliwości i pytania – o motywację młodego Carlitosa. Luis Ortega z uwagą studiuje tę fascynującą osobowość. Z wyglądu uroczego, niegroźnego dzieciaka, ale w rzeczywistości bezwzględnego i pozbawionego skrupułów mordercy i złodzieja. Nie jest to jednak ponure kino psychologiczne, ale film zaskakująco lekki i przebojowy jak na swoją tematykę. Bardziej tragikomedia niż mroczny thriller. Widać, że Ortega inspirował się Pablo Larrainem czy Davidem Fincherem, ale przede wszystkim też rozrywkowym kinem amerykańskim. Ten mariaż schematów i styli zadziwiająco dobrze się ogląda, aczkolwiek rodzi to też pewien dysonans i wątpliwości, czy to nie jest zbyt swobodny sposób opowiadania o bezsensownej przemocy i nieludzkim psychopacie, nie tyle łagodzący jego krwawe zbrodnie, ile relatywizujący to brutalne wariactwo.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *