W kinie: Wyśnione Miłości

 

WYŚNIONE MIŁOŚCI
polska premiera: 8.10.2010
reż. Xavier Dolan

moja ocena: 7/10

 

Widzę pewne nadużycie w sposobie mówienia o Xavieru Dolanie i jego tegorocznym filme. Rozumiem powszechną tęsknotą za młodymi zdolnymi, którzy mieliby nonszalancję Godarda, wrażliwość Almodovara i umiejętność opowiadania Wong Kar Waia. Na razie jeszcze jednak wszyscy ci mistrzowie są daleko poza zasięgiem młodego Kanadyjczyka, bo „Wyśnione Miłości” raczej ledwie zdradzają jakąś tam inspirację wielkimi twórcami kina artystycznego niż rzeczywiście stanowią wyczekiwaną, świeżą kontynuację ich najlepszego stylu. Nic nie zmieni jednak faktu, że Dolan stworzył cudownie romantyczny i delikatnie dekadencki obrazek, którym możemy się upajać do woli i ile wlezie, patrząc na młodych, pięknych, modnych i spragnionych miłości. Historyjka o rywalizacji dwójki przyjaciół, kobiety i mężczyzny, o względy i uczucie nowopoznanego przystojniaka z zalotnie kręconymi włosami jest gruncie rzeczy banalna, niezwiązane z nią historie o związkach wplecione w film niepotrzebne, ale w „Wyśnionych Miłościach” ma przemawiać do nas obraz, a nie skomplikowana, wyrafinowana fabuła. W tym właśnie Xavier Dolan sprawdził się znakomicie.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=6gCPIof4kNQ]