Dobre płyty 2014 (odc. 2)

lydialov

Lydia Loveless: Somewhere Else
Bloodshot

 

Jedno z największych zaskoczeń ostatnich tygodni. Niepozorna, niespełna 24-letnia blondynka z głosem jak Stevie Nicks i talentem do pisania charakternych, chwytliwych, uczuciowych piosenek fantastycznie balansujących na granicy szczerego country i poetyckiej americany spod znaku Neko Case. Znakomite i rasowe.

 

trustlp

Trust: Joyland
Arts & Crafts

 

Urokliwie wystylizowany electro pop z Kanady, który autentycznie brzmi tak, jakby został odkopany z lat 80. Nie do końca wiem, w czym tkwi ich siła, ale ta muzyka jest tak hipnotyczna i magiczna, że z miejsca potrafi porwać i skraść serce. Nie tylko dla miłośników Grimes, Zola Jesus czy Purity Ring.

 

eagulls

Eagulls: Eagulls
Knitting Factory

 

Indie rockowy spontan najwyższej próby i prawdziwy powiew świeżości w rozwydrzonej, młodzieżowej i z natury mało oryginalnej stylistyce, w której jedna na kilkadziesiąt płyt brzmi inaczej niż pozostałe. Tym gościom jakoś się udało. Panowie z Japandroids mają w końcu konkretną konkurencję.

 

springofflp

Spring Offensive: Young Animal Hearts
self released

 

Tak ładna, gitarowa płyta w wykonaniu wyspiarskiego zespołu nie zdarzyła się od czasów mody na tego typu brzmienia z pierwszej połowy poprzedniej dekady. Ponadto w tych tekstach słyszę zacną i więcej niż udaną inspirację The Smiths. Dobre single rozbudziły apetyt, a płyta go zaspokoiła – rzadka historia.