W kinie: Jauja (Cannes)

jauja

 

JAUJA
Festival de Cannes 2014
reż. Lisandro Alonso

moja ocena: 5.5/10

 

Lisandro Alonso w enigmatycznym, spokojnym języku obrazów opowiada XIX-wieczną, kostiumową (?) historię poszukiwania. Wojskowy kapitan (Viggo Mortensen) wyrusza w podróż po południowoamerykańskich bezkresach, by odnaleźć córkę, która najpierw uciekła z wybrankiem swojego serca, a potem została uprowadzona. Dla Alonsa ładna, duszna sceneria to nie tylko pretekst do zbudowania filmu w ładnych kadrach (dowolnie zatrzymany obraz, oprawiony w gustowną ramę, byłby ozdobą niejednego, historycznego miejsca). Gdzieś między wierszami film skrywa bowiem poetycką, niekoniecznie jasną refleksję o spuściźnie europejskiego kolonializmu, zaś tułacza, desperacka wędrówka kapitana zaczyna przybierać kształt filozoficznej, egzystencjalnej historii. Alonso w „Jauja” idzie w jednym szeregu z Jodorowskim i przybija piątkę Reygadasowi, z oddali machając nawet Tarkowskiemu. To niestety przykład takiego wybitnie festiwalowego, artystycznego kina, które ja nie darzę szczególną sympatią, ale jak widać, znajduje ono całkiem sporo sympatyków, także wśród canneńskich krytyków.

 

***
Kasia w Cannes powered by: