W kinie: Miara Człowieka (Cannes)

LA LOI DU MARCHÉ

 

MIAŁA CZŁOWIEKA (LA LOIN DU MARCHE)
Festival de Cannes 2015
reż. Stephane Brize

moja ocena: 6/10

 

Śladami Kena Loacha i braci Dardenne, ale w szczególności tych drugich. „La Loi Du Marche” przypomina bowiem zeszłoroczne „Dwa dni, jedna noc” z tym, że tym razem wpływ współczesnej sytuacji ekonomicznej na jednostkę oglądamy z kameralnej, bardzo bliskiej perspektywy męskiego bohatera. Gra go Vincent Lindon – jedyny profesjonalny aktor w filmie, który jest kolejnym przykładem wyważonego, naturalistycznego kina społecznego. Thierry’ego pierwszy raz poznajemy w gabinecie urzędnika, który doradza bezrobotnym tak, by skutecznie znaleźli oni zatrudnienie. Mężczyzna musi je znaleźć jak najszybciej. Mieszka z żoną, z którą wspólnie zajmują się niepełnosprawnym synem, mają wydatki, a Thierry nie pracuje już od kilku miesięcy. Podążając ścieżką, jaką osobom w jego sytuacji wytyczają państwowe instytucje, mężczyzna nie boi się jednak zdecydowanie nakreślić urzędnikom bezsensu niektórych ich działań. Jak np. to, że skierowano go na skomplikowane szkolenie zawodowe, po którym i tak nikt go nie zatrudni, bo nie posiada wymaganego doświadczenia z tej dziedziny. Thierry to osoba zrównoważona, racjonalna, spokojna oraz ktoś, kogo nazwalibyśmy „człowiekiem w działaniu”. Cierpliwie odwiedza kolejne instytucje i chodzi na grupowe spotkania, słuchając rad, jak poradzić sobie w zaistniałej sytuacji, nie podążając jednak za nimi bezmyślnie, ma rozmowy kwalifikacyjne. Udaje mu się nawet znaleźć czas na lekcje tańca, na które uczęszcza z żoną. Thierry w końcu znajduje pracę jako ochroniarz w dużym markecie, jednak mimo tej upragnionej, małej stabilizacji mężczyzna ciągle wydaje się czuć niepewnie, a na przykładzie swoich współpracowników i środowiska pracy dostrzega, jak kruchy i w gruncie rzeczy antyludzki jest system, w jakim funkcjonuje. I jak bezsilny wobec niego pozostaje zwykły człowiek.
 

***
Kasia w Cannes powered by: