W kinie: Les Deux Amis (Cannes)

le2amis

 

LES DEUX AMIS
Semaine de la Critique 2015
reż. Louis Garrel

moja ocena: 5.5/10

 

W swoim reżyserskim debiucie Louis Garrel łobuzersko pogrywa sobie ze spuścizną ikonicznej Nowej Fali, tworząc film w duchu bromance, który jednak w takiej formie mógłby powstać właściwie tylko we Francji. Ich jest dwóch, ona jedna. Clement to gość trochę szalony i najwyraźniej zakochujący się na zabój w nieznajomych kobietach dość często, jednak jego opór niespecjalnie imponuje jego wybrankom, czyniąc z kolesia kogoś w rodzaju natrętnego dziwaka. Abel ze swoim bezpośrednim, wyluzowanym stylem bycia nie ma problemów ze zdobywaniem kolejnych kochanek. Gdy w życiu Clementa, a zaraz potem też Abla pojawia się tajemnicza Mona, ich przyjaźń zostanie wystawiona na mocną próbą. „Les Deux Amis” nie jest najbardziej imponującym debiutem, jaki można by sobie wyobrazić, ale film Garrela ma w sobie dużo luzu i zaskakującej przewrotności. Od początku i bardzo konsekwentnie Francuz tworzy bowiem obraz męskiej przyjaźni, która jest swego rodzaju maskaradą, niekoniecznie opierającą się na takich wartościach jak szczerość czy lojalność, choć na pewno więź, jaka łączy Clementa i Abla, jest jednocześnie mocna i wyjątkowa. Ktoś tak skomplikowany jak Mona bez problemu obnaża naturę tej osobliwej relacji. Gdzieś pośród wielu banałów lub – z drugiej strony – typowych dla francuskiego kina niepotrzebnego gmatwania wątków, u Garrela dostrzec można przebłyski ogromnej błyskotliwości. Jak choćby scena, gdy Clement, Abel i Mona zostają statystami na barykadach w filmie odwołującym się do burzliwego 1968 roku. W takich produkcjach grał sam Louis, takie kręcił też jego ojciec. Za ten dystans do samego siebie i filmowej tradycji, na której aktor-reżyser wyrósł, warto go pochwalić i docenić.

 

***
Kasia w Cannes powered by: