W kinie: Jeff wraca do domu

 

JEFF WRACA DO DOMU
polska premiera: listopad 2012 (AFF)
reż. Mark & Jay Duplass

moja ocena: 6/10

 

Rodzinne zjednoczenie w wersji komediowej przedstawiają bracia Duplass w „Jeff wraca do domu”. Tytułowy bohater to 30-letni mężczyzna, „wieczny dzieciak”, który mieszka z matką, nie ma żadnego zajęcia, a przez większość swojego czasu, jako fan „Znaków” M. Nighta Shyamalana, interpretuje wszystko, co mu się przydarza jako część większego, kosmicznego porządku. Jeden telefon pewnego ranka stanie się w życiu Jeffa szczególnie ważny. Szukając jakiegokolwiek znaczenia omyłkowego połączenia telefonicznego, mężczyzna trafi w sam środek małżeńskiego kryzysu swojego brata Pata – naburmuszonego pyszałka, który dbając głównie o własne samopoczucie i stan posiadania, zdaje się mocno zaniedbywać własną żonę. Jeff przyłączy się do wariacko-desperackiej akcji brata, postanawiającego przyłapać małżonkę na zdradzie. Na drugim planie nieświadomie siedząca w biurze matka obu delikwentów będzie toczyć walkę z własną samotnością i uczuciową pustką, jaka stała się po śmierci męża nieodłącznym elementem jej egzystencji. Cała akcja filmu rozgrywa się bardzo płynnie, poszczególne wątki ładnie się ze sobą łączą i przelatają, by spotkać się w dość kuriozalnym, acz uzasadnionym logicznie finale. Charakterystyczny dla Duplassów humor w „Jeff wraca do domu” ma fajny, słodko-gorzki posmak, a gdzieś w tle ciepłej refleksji o bolączkach zwyczajnej, amerykańskiej klasy średniej w filmie znajduje się też miejsce na kapitalne spostrzeżenie, że być może czasem warto uwierzyć w przeznaczenie, by codzienne życie nabrało od czasu do czasu trochę ciekawszych barw.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=34kCWAsddtA]

 

***
Kasia na AFF powered by: