W kinie: Le Passé (Cannes)

le-passe

 

LE PASSÉ
Festival de Cannes 2013
reż. Asghar Farhadi

moja ocena: 7/10

 

Irański reżyser po raz kolejny zrobił to, za co poprzednim razem otrzymywał laury na całym świecie – konstruuje koronkowy, precyzyjny dramat rodzinny, w którym pierwsze skrzypce grają ludzkie emocje, uczucia, relacje, pokazane w tak piękny, humanistyczny i głęboki sposób, jak tylko Farhadi potrafi to zrobić. Po kilku latach Ahmad wraca do Francji, by doprowadzić do końca sprawę rozwodową na prośbę swojej ex, Marie-Anne. Jego powrót zbiega się jednak w czasie z kłopotami w domu kobiety, która układa sobie życie z nowym mężczyzną i jego dzieckiem. Sprawy komplikuje fakt, że nowego wybranka Marie-Anne nie akceptuje jej nastoletnia córka z pierwszego małżeństwa. Ponadto Samir ma też żonę – samobójczynię, która w stanie wegetatywny leży w szpitalu. Powrót Ahmada budzi demony przeszłości, odkrywające przed nami coraz to nowsze sekrety tych ludzi. To, jak Farhadi buduje napięcie między swoimi bohaterami to prawdziwa wirtuozeria. Oglądamy przecież całkowicie zwyczajnych ludzi, których zajmują równie banalne, osobiste problemy. W „Le Passé”, na co wskazuje już tytuł filmu, przeszłość determinuje jednostkę i nie można od niej uciec. Najnowsze dzieło irańskiego reżysera porównałabym do tegorocznego laureata Złotego Niedźwiedzia – „Pozycji Dziecka”. Ponieważ tym razem u Fahradiego nie ma jakiejś wielkiej tajemnicy, która znajduje rozwiązanie w takcie filmu, jest to po prostu doskonale zbudowana pod względem psychologii prosta historia o zwykłych ludziach, bliska estetyce współczesnego, rumuńskiego kina. Póki co, obstawiam nagrodę za reżyserię, mimo że to trochę powtórka z „Rozstania”.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=iFTK5yFV0K4]

 

***
Kasia w Cannes powered by: