W kinie: To już jest koniec

koniec

 

TO JUŻ JEST KONIEC
polska premiera: 13.09.2013
reż. Evan Goldberg, Seth Rogen

moja ocena: 5.5/10

 

Genezę powstania tego filmu mogłaby obrazować jedna z jego scen: oto grupka młodych, rubasznych gwiazdorów amerykańskiego kina, zabarykadowana w wypasionej posiadłości Jamesa Franco, z nudów (bo za drzwiami ziszcza się biblijny koniec świata) i pod wpływem sporej ilości substancji odurzających zaczyna wymyślać wyjątkowo debilne sequele i prequele filmów, w których zagrali. Mają kamerę, więc zaczynają też je kręcić. Tak samo mogłoby być w rzeczywistości. Seth Rogen (do spółki z Evanem Goldbergiem) wziął na swoje barki „ciężar” reżyserowania absurdalnej produkcji sci-fi, na której pomysł wpadł z kumplami w trakcie jakiejś suto zakrapianej balangi. Ponieważ aktorzy (obok Franco i Rogena także choćby Craig Thompson, Jonah Hill czy Danny McBride, a na drugim też masa innych) grają w „To już jest koniec” samych siebie, parodiowanie stereotypów na własny temat wychodzi im najlepiej. Szczególnie żarty z ponoć narcystycznego charakteru Jamesa Franco i przyjaznego usposobienia Hilla osiągają tu absolutne wyżyny. Fajnie wychodzą im nawet żarty wybitnie seksistowskie, jak ten, gdy kłócą się pod drzwiami pokoju Emmy Watson, który najprawdopodobniej pierwszy by ją zgwałcił (żaden, bo Brytyjka z siekierą w ręku ostro da im popalić). Wszystko fajnie i nawet śmieszne, ale to film śmieciowy, powstały zachcianki grupki rozkosznie próżnych kolesi.

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=eszysBKRmng]